Paryż z Lotu Ptaka

blog kulturalno-turystyczny, w dni parzyste praktyczny, w nieparzyste romantyczny

Month: Marzec, 2012

Pociąg nocny w Paryżu 1959 – 2012

Noc, przedział sypialny w pociągu, ona i on, zraniona miłość, zbrodnia i nic nie jest oczywiste.

27 kwietnia, w kinie Balzac odbyła się premiera odrestaurowanej kopii filmu „Pociąg” Jerzego Kawalerowicza, dzień później wszedł na ekrany kilku kin w Paryżu. Niech mu się pięknie wiedzie.

Moja historia z tym filmem jest całkiem świeża. Zobaczyłam go po raz pierwszy zaledwie 3 miesiące temu. Przedtem znałam jedynie tytuł, reżysera, wiedziałam,że główną rolę gra Leon Niemczyk, że jadą pociągiem,ale nic poza tym, a tymczasem…arcydzieło! Sądząc po recenzjach, które ukazały się po wtorkowej premierze w niektórych francuskich mediach, nie jestem w mojej egzaltowanej opinii odosobniona.

Scenariusz, zdjęcia, muzyka – najwyższej próby. I gra aktorów, giganci epoki. Oprócz świetnego Niemczyka, występuje też Zbigniew Cybulski (jakie dramatyczne wydają się dziś te sceny, kiedy aktor prawie wypada z pociągu), ale to jeszcze nic, bo obaj ci znakomici aktorzy zostają zdominowani przez trzy fantastyczne aktorki. Lucyna Winnicka w głównej roli enigmatycznej Marty, Teresa Szmigelówna w roli uwodzicielskiej żony adwokata i Helena Dąbrowska jako konduktorka, swoim talentem, klasą i urodą (która dzięki nowej kopii, uderza jeszcze bardziej) nie pozwalają oderwać od siebie oczu. Hipnotyzują.

Kto może niech się spieszy do kina, a reszta nich zdobywa na własną rękę, no bo popatrzcie sami:

Cienie wychodzą na światło dzienne. Scena, kiedy pociąg dojeżdża do celu, na Hel, nadmorski krajobraz na zawsze zostaną mi w pamięci. Poza tym, jest jeszcze smaczek – to jedyny film, jaki widziałam do tej pory, w którym pojawia się nazwa Starogardu Gdańskiego, starogardzianie, uważajcie  w pierwszych 10 minutach filmu!

Warto dodać, że film wszedł na ekrany w Paryżu, dzięki dystrybutorowi Unzéro Films i Instytutowi Polskiemu. A miłą atmosferę podczas premiery, a szczególnie w trakcie mini koktajliku po, zapewnili pracownicy kina Balzac:

Cinema Balzac, 1 rue Balzac, Paryż 8.

Tym, którym język francuski nie jest straszny, wklejam link do jednej z recenzji:

http://blog.slate.fr/projection-publique/2012/03/28/train-de-nui-de-kawalerowicz/

Odbiór.

P.S. Wklejone kadry z filmu pochodzą ze Stopklatka.pl.

Między Maltą a Stalingradem

Wsiadamy w metro numer 2, linia niebieska. Dojeżdżamy do wiaduktu, z którego rozciąga się widok na kanał Saint Martin i mimo,że do Montmartre stąd tylko 10 minut, to wiadomo,że  należy wysiąść tutaj. Stacja Stalingrad.

Wiosna w pełni. Zieleń się umacnia, a temperatury takie, jakie o tej porze roku na Malcie (gdzie własnie kończy się sezon na pomarańcze, a zaczyna na truskawki). I nie tylko pogoda i dominujący kolor błękitny przypominają mi  o poprzednim miejscu zamieszkania, bo aluzji jest  więcej. Możliwość przeprawy łodzią z jednej strony kanału na drugi -mimo że trwa 20 sekund – przywodzi na myśl niebieski (także od spalin) promik przewożący turystów z brzegu Sliemy do Valetty, ludzie piknikujący na nabrzeżu – atmosfera  plażowania, jest nawet wędkarz,w niemodnym swetrze,skupiony na swoim zajęciu w środku miasta i tak samo wyrwany z kontekstu, jak Ci na promenadzie w Gzirze, kto był, ten widział.

To wszystko dzieje się w dzielnicy XIX, nie cieszącej się najlepszą opinią, i o ile wieczorem rzeczywiście lepiej przemknąć tędy bez nawiązywania kontaktu wzrokowego z przypadkowymi przechodniami,to w ciągu dnia rejon, skupiony wokół końca kanału, rotundy i kina MK2, tętni życiem i energią.

Oprócz  wymienionych uroków, mieszkańców przyciągają w to miejsce niedrogie kawiarnie i bary usytuowane na całej długości kanału, a francuska sieć kin MK2 ma tu chyba swoje najładniejsze i najoryginalniejsze kino-8 sal znajduje się  po dwóch stronach kanału i to właśnie między nimi kursuje przywołany wyżej mini prom (rejs gratis).

Na koniec rotunda. Budynek, w którym w XVII i XIX wieku znajdował się punkt kontroli celnej i rejestracji wwożonego do Paryża bydła i koni. A dziś mieszczą się tu 3 ciekawe bary i jedna krowa.

Kanał St. Martin jest długi i malowniczy, więc będzie jeszcze o nim nie raz. O Malcie pewnie też.

Tymczasem, po zejściu do metra, choć trudno uwierzyć, pierwszą reklamą,jaką zobaczyliśmy, była ta, która zaprasza nas na wakacje … La vie en rose

Pola i ogrody

O Champs Élysées, czy raczej Sząnze Lize, czyli Polach Elizejskich słyszał każdy, bo jest to najsłynniejsza ulica w Paryżu, francuska wersja Oxford Street, 5 Avenue albo Marszałkowskiej. Znajduje się  w VIII dzielnicy i rozciąga między Łukiem Tryumfalnym a Placem Zgody (Place Concorde). 3 kilometry splendoru, szyku i przedzierania się przez tłumy turystów z całego świata.

Aleja nosi swoją nazwę rzeczywiście na pamiątkę  pól, które rozciągały się w tym miejscu do 1616 roku,ale dziś trudno to sobie wyobrazić. Jest to najdostojniejsza część Paryża, którą, według mnie, trudno po prostu lubić,  przepych architektury i bogactwo historii, która stoi za każdą prawie budowlą i pomnikiem można chyba tylko kontemplować z dystansem. Rzadko bywam tu bez powodu,ale ponieważ wczesną wiosną „turystyczny” Paryż jest jeszcze świeży i mniej nachalny, bez strachu i obaw przeszłam aleję wzdłuż i wszerz.

Po drodze dwa razy skręciłam w stronę Sekwany. Raz w stronę Placu Inwalidów, o którym będzie innym razem, a do którego od północnej strony dochodzi się mijając most Aleksandra III, a tam…

A następnie, poszłam zobaczyć ulicę Montaigne, na której zainteresowanym światem wielkie mody (chociaż nie wiem, czy wśród moich znajomych, są takie osoby… a tak, są, dwie) zrobi się cieplej, bo znajdują się tutaj biura, atelier i butiki firmowe najsłynniejszych domów mody, no a skoro jesteśmy w Paryżu,to można przez chwilę zatrzymać się przed takimi na przykład witrynami:

A propos mody (a raczej modelek),to tuż obok znajduje się ogromne muzeum Grand Palais, które na pewno zasługuje na osobny tekst, a tam obecnie odbywa się, między innymi, wystawa prac Helmuta Newtona.

http://www.grandpalais.fr/en/Homepage/p-617-lg1-Homepage.htm

Kontynuując spacer Polami, dojdziemy do mojego ulubionego miejsca w tej części VIII dzielnicy-parku położonego między Placem Concorde a Luwrem czyli Ogrodu Tuileries (Jardin Tuileries). W parku tym  bardzo łatwo jest spędzić cały dzień, do dyspozycji hedonistów: staw, fontanny, place zabaw, kawiarnie, leżaki, a na dodatek galeria fotografii Jeu de Paume (która mieści się w dawnej sali gimnastycznej), gdzie zawsze dzieje się coś interesującego (można poobcować ze sztuką  za połowę ceny i w o wiele spokojniejszej atmosferze niż w oddalonym o 10 minut Luwrze):

http://www.jeudepaume.org/

albo muzeum Oranżerii, gdzie między innymi „Nenufary” Moneta.

Jednak tego dnia dla wszystkich odpoczywających i zwiedzających liczyło się tylko jedno.Odwrócić twarz w stronę słońca.

Jednym słowem, wiosna, na polach i w ogrodzie.

Książki i konie

      W sobotę warto wstać  wcześnie rano, wśród wielu ku temu powodów, jeden jest taki,że można wybrać się na cotygodniową wyprzedaż książek w dzielnicy XV.  Le Marché Brassens odbywa się w każdy weekend, od 9.00 do 18.00, na ulicy Brancion. Sprzedawane tam książki są nowe i używane, kosztują czasami euro, czasami 2000, ale sama atmosfera i otoczenie zapewniają tyle rozrywki, że nie trzeba nawet żadnych zakupów.

Przyjemność z pobytu w tym miejscu uzupełnia fakt,że stoiska mieszczą się w zabudowaniach dawnej stajni koni i w taki oto ładny sposób łączą się dwa elementy, które jak do tej pory najbardziej zdeterminowały moje życie.  A hippiczne akcenty pojawiają się tu i ówdzie.

Stoisk jest 60,każde prezentuje kilkaset książek,więc łatwo się się zorientować, że warto zaplanować sobie przynajmniej jedno przedpołudnie, żeby skorzystać z niekończącego się wyboru tytułów z każdej (dosłownie każdej) dziedziny.

Po spotkaniu z taką ilością literatury łatwo o ból głowy (lub nawet kompletną jej utratę), więc po zwiedzeniu całej giełdy, ukojenie można znaleźć, albo kierując się z wyjścia w lewo i odpocząć w sąsiednim parku (od którego nazwy pochodzi też nazwa samego targu), albo skręcając w prawo, udać się do sympatycznego i niedrogiego acz eleganckiego baru i spotęgować doznania czarną kawą lub czymkolwiek innym.

Dojazd: metro 12 Convetion albo 13 Porte de Vanves

A skoro o książkach mowa, to w tym tygodniu, jak zawsze w marcu, Paryż żyje Międzynarodowymi Targami Książki, na których gościem honorowym po raz pierwszy nie jest żaden kraj,ale największa księgarnia internetowa – Amazon. com. Świat się zmienia.

http://www.salondulivreparis.com/

To na tyle. Odbiór.

Urodziny

Z okazji urodzin i wiosny robię sobie prezent i zaczynam prowadzenie bloga, choć bardzo się wahałam z podjęciem decyzji, to jednak daję się ponieść wiosennej energii i przerabiam ją na to, co teraz czytacie. Na pocieszenie i dla utrzymania uwagi potencjalnego czytelnika spieszę z wiadomością,że nie będzie to blog analizujący stany duszy nadwrażliwej romantyczki w wielkim mieście,ale konkretna przeprawa przez Paryż-z lewego brzegu na prawy i z powrotem.

Kto był, będzie, lub chciałby być w Paryżu -znajdzie tu opisy miejsc, wydarzeń i spotkań, jakich w nadmiarze  serwuje mi to miejsce,a które, wierzę, mogą być inspirujące nie tylko dla mnie i może staną się powodem dla innych do ruszenia w miasto. Bo Paryż jest nadmiarem. Nadmiar ludzi, pomysłów,elegancji, przepychu, spalin, hałasu, wróbli, pawi, nihilizmu i optymizmu sprawia,że nie mogę się oprzeć i brnę dalej! Kto chce niech zostanie.

Paris is burning, different rules applies.