Zofia.

by cherryfull

Zofia Hertz, była dzielną kobietą. Przeciwności losu, tajfuny historii, życie na emigracji – nie ugięła się przed niczym. Potrzebna była jej tylko maszyna do pisania, papieros w dłoni. I Zygmunt. Od czasu do czasu nowa sukienka. Zofia Hertz była prawą ręką Jerzego Giedroyca, szarą eminecją paryskiej Kultury. Bardzo istotną postacią na mapie polskiej literatury za granicą. Imponującą kobietą, żyjącą w cieniu wielkich mężczyzn.


Kultura, pismo wydawane przez Instytut Literacki, założony tuż po drugiej wojnie światowej przez Jerzego Giedroyca . Wydawane na samym początku we Włoszech, w 1947 przeniesione do Paryża. Cel: kształtowanie polskiego życia umysłowego i literackiego niezależnie od wpływu władz komunistycznych w PRL-u. Platforma kontaktu, dialogu między pisarzami w kraju i na emigracji, wdawca, schronienie dla poturbowanych przez historię i sytuację polityczną twórców.

Podparyski Maisons – Laffitte. Dom przy alei de Poissy, zakupiony przez Instytut Literacki w latach 50. dzięki zbiórce wśród czytelników.W ogrodzie pawilon dla gości-w nim wieczna rotacja. To tu, przez 4 dziesięciolecia, odbywała się żmudna, mrówcza praca i wspólne życie pracowników Instytutu: Jerzego i Henryka Giedroyców, Zofii i Zygmunta Hertzów, Józefa i Marii Czapskich.  Do 2000 roku ukazało się 637 numerów Kultury, 512 książek w serii Biblioteka Kultury – wszystko przygotowane przez mniej więcej 5 osób. Role w redakcji i w domu wyraźnie podzielone.

W redakcji Zofia uczestniczy w wyborze tekstów, przygotowuje tłumaczenia, edytuje gotowe artykuły, wykonuje korektę, nadzoruje prace w drukarni. Potem wstaje, przechodzi z pokoju do kuchni i zamienia się w panią domu, gotuje obiady, kolacje: prawie zawsze, oprócz domowników, przy stole zasiadają goście. A przecież nikt nigdy nie nauczył jej gotować.

Wychowała się właściwie sama, najpierw w Warszawie, potem w Łodzi. Od wczesnych lat szkolnych mieszkała na stancjach. Mądra, zaradna,ambitna ładna. Zdając sobie sprawę,że może liczyć wyłącznie na siebie, zdobyła praktyczny zawód: pierwszy raz jej nazwisko pojawiło się w prasie, kiedy miała 22 lata – jako pierwsza kobieta w kraju przystąpiła i zdała egzamin na stanowisko notariusza. Praca w kancelarii, niezależność finansowa dodawały jej animuszu. Piękne stroje, modne fryzury i przede wszystkim inteligencja. Przyciągała mężczyzn. Zygmunt Hertz zakochał się w niej od razu. On bon vivant, z bogatej rodziny, poszukiwacz przygód zdobył ją poczuciem humoru. Pobrali się w 1939 roku. Ostatnie lato przed wojną-świat należał do nich.

A potem…Najpierw 14 miesięcy w Republice Maryjskiej w ZSRR, od świtu do nocy praca w lesie przy wyrębie. Kobiety pracują razem z mężczyznami. Pierwszego dnia Zofia nie jest w stanie podnieść siekiery,która jest za ciężka. Później łapie rytm. Głód, długa mroźna zima, brak warunków sanitarnych, ale są razem z Zygmuntem-chyba wtedy naprawdę się pokochali. Kolejny wojenny etap rozpoczyna się w 1941 roku, kiedy we wrześniu oboje wstępują do Armii Andersa. Zofia potrafi pisać na maszynie,więc przydzielają ją do Wydziału Kultury i Prasy, wkrótce jej szefem zostaje Józef Czapski, następnym będzie Jerzy Giedroyc. Wtedy żadne z nich nie przypuszczało,że ich losy splotą się na zawsze. Razem z Armią Andersa Zofia przeszła szlak ZSRR-Irak-Egipt-Włochy. Koniec wojny zastał Hertzów w Rzymie. W 1946 powstał Instytut Literacki, ukazał się pierwszy numer Kultury.

Zofia zaangażowała się w projekt bezwarunkowo. Od tej pory podążała za Giedroyciem gdziekolwiek ten, by jej nie zaprowadził w swoich inteletualnych wędrówkach. Zygmunt musiał ją bardzo kochać, skoro zawsze  podążał za nią tym samym szlakiem.

Zajęli maleńki pokoik na piętrze, namiastka domu. Rytm dnia podporządkowany pracy w Instytucie. Życie prywatne, chyba jedynie na wakacjach, tylko wtedy Zofia i Zygmunt mogli pobyć sami ze sobą. Bo w  Masoins zawsze tłok, stale goście, wszystko toczy się wokół idei, pracy. Dyscyplina, poświęcenie, niepoddawanie się sentymentom, chwilowym słabościom. To odpowiadało charakterowi Hertzowej.  Mocna, apodyktyczna, sarkastyczna, partnerka we wszelkich dyskusjach. Imponowała wszystkim odwiedzającym dom Kultury. Niektórzy nawet się jej obawiali. Podobno większy kredyt zaufania zdobywali u niej mężczyźni, trudniej nawiązywała kontakty z kobietami, ale gdy już zaufała to okazywała ciepło, lojalność, gotowała, przygotowywała ulubione potrawy – goście mówili, że świetne, bo, jak w każdej dziedzinie, również w kuchni chciała być perfekcjonistką.

W pracy nad Kulturą znalazła swój sens życia. Wplątała w to męża, poświęciła życie osobiste. Przeżyła wszystkich współtwórców Instytutu, jej właśnie Gidroyc przekazał zarządzanie spuścizną Instytutu Literackiego. Myślę,że była jedyną osobą, której ufał, a ona czuła się przez niego dowartościowana, Dzięki niemu uczestniczyła w tworzeniu  historii.

Do podparyskiego Maisons Laffitte dziś dojeżdża się szybką kolejką podmiejską. Trasa na pewno niewiele się zmieniła, od czasów, kiedy pokonywyła ją Zofia Hertz. Myślę,że wysiadała na stacji Chatlet. Jak wykorzystywała ten czas podróży, czytała, rozmyślała, oglądała zmieniające się za oknem krajobrazy? Do jakich sklepów w Paryżu lubiła chodzić, gdzie się ubierała, w jakich restauracjach jadała?  Spacerując  po mieście, staram się zgadnąć.

 

P.S. Wszystkie zdjęcia Zofii Hertz pochodzą, oczywiście, z internetu .

Reklamy