Róże

by Karolina

Ruszyło Cannes. W tym roku dyryguje nim Nanni Moretti, ale dla mnie francuskie kino jest kobietą. Jeanne Moreau, Isabelle Huppert, Yolanda Moreau, Juliette Binoche, Irene Jacob, Ludivine Sagnier, Marion Cotillard, która już pozbyła się francuskiego akcentu grając po angielsku. I mogłabym tak długo. Wszystkie one są fascynujące i inspirujące. W najnowszym filmie Jamesa Gray’a Marion Cottilard gra polską imigrantkę w Nowym Jorku w latach 30., gra w nim po angielsku z polskim akcentem i żeby dobrze się do tego zadania przygotować, zaczęła uczyć się jednocześnie polskiego. Podobno struktura naszego języka przyprawiła aktorkę o ból głowy.

Natomiast w Cannes ma premierę nowy film z Marion: De rouille et d’os (Rdza i kości (?)) wyreżyserowany przez Jacquesa Audiarda, autora Proroka. Reżyser powiedział, że po całym czasie spędzonym w więzieniu w trakcie przygotowań i realicji Proroka, nosił w sobię potrzebę zrobienia filmu o miłości, pełnego światła, przestrzeni, wody. Akcję umieścił na południu Francji, ale po filmie takiego reżysera nie można spodziewać się wakacyjnego love story. Chciałabym, żeby historia i sposób jej opowiedzenia znowu, jak w przypadku Proroka, poharatały mi serce – ale na razie cieszę się pięknymi kreacjami na festiwalu.

P.S. Wszystkie fotosy pochodzą z allocine.fr: Jeanne Moreau w Ostatni z wielkich, Ludivine Sagnier w Les bien-aimes, Irene Jacob w Trzy Kolory. Czerwony

Reklamy