W słońcu na Montmartre jest biało i niebiesko

by Karolina

Dzisiaj jedziemy na Montmartre. Ale nie wysiadamy, jak zawsze, na Abbesses – rue Lepic, kawiarnię Amelii, bagietkę z piekarni Cocliquelicot, plac Tertre zostawiamy dla tych, którzy tu będą pierwszy raz- dziś wysiadamy na stacji Lamarc i zdobywamy wzgórze od jego północnej strony. Ta część dzielnicy, tzw. vieux Montmartre, to moja ulubiona strona wzgórza. Usytuowana za plecami bazyliki, mimo,że oddalona zaledwie 5 minut od turystycznego serca dzielnicy, jest o wiele bardziej urokliwa i wyłącznie tam można jeszcze poczuć oddech dawnego Montmartre, kiedy ta wioska stała się kulturalnym epicentrum XIX- i XX-wiecznego Paryża.

Zanim jednak na blogu pojawi się Van Gogh, Picasso, Kiki, Max Jacob, Dali, Prevert i reszta plejady związanej z tą częścią miasta, chciałam Wam wskazać jedno miejsce, które tylko o tej porze roku i w tym miękkim świetle wrześniowego słońca objawia się w całej krasie i splendorze.  Bo w tym samym czasie, kiedy w pięknej Alazcji, na stokach dojrzewają ostatnie białe winogrona, z których powstaną wszystkie te pyszne Rieslingi, Gewurstraminery, Sylvanery i inne niesamowite wina z tego regionu, na wzgórzu Montmartre, również dumnie prężą się na krzaczkach owoce z których zostanie zrobione wyjątkowe pod każdym względem wino z Montmartre. Oto stoimy przed jedyną winnicą w mieście!

Usytuowana na zboczu przy rue Saint Vincent winnica, której oficjalna nazwa brzmi Clos-Montmartre, przypomina o tradycji uprawiania winorośli na Montmartre, która sięga XVI wieku. Do początku XX wieku, zanim malutkie miasteczko zostało wchłonięte przez Paryż, mieszkańcy Montmartre zajmowali się głównie rzemieślnictwem i właśnie hodowlą winorośli.

Miejsce w którym dzisiaj rośnie około 200 krzewów, z których co roku powstaje kilkadziesiąt litrów wina, przez kilka wieków było parkiem, później miejscem niedzielnych potańcówek i kabaretów, który ze względu na swoją kiepską reputację został na długi czas zamknięty, po to by wrócić do życia jako winnica w 1933 roku. Wtedy to, by zwrócić Montamartre tradycję związaną z wyrobem wina, posadzono tu szczepy gamay i pinot noir, z których do dziś powstaje wino dostępne tylko w specjalnej sprzedaży. Niestety, winnicę można podziwiać wyłącznie zza drucianego ogrodzenia, ale jeśli cofnąć się odrobinę, za plecami znajdziemy maleńki zacieniony placyk z trzema ławkami, z którego roztacza się najładniejszy widok na maleńką domenę Montmartre. Trochę wsi w mieście, bo tu wakacje cały czas trwają!

Reklamy