Mszyste parki

by cherryfull

Jedną w pierwszych KSIĄŻEK w życiu był czytany przez Tatę Łosia Gucio zaczarowany Zofii Urbanowskiej. Wrażenia ze słuchania tej lektury w dużym stopniu ukształtowały moją wrażliwość i wyobraźnię.  Pamiętam te wieczory, biało-zieloną okładkę wydania książki, małą lampkę nocną przy łóżku, sylwetkę czytającego Taty, pomarańczowe zasłony na oknie. Moje poczucie bezpieczeństwa słuchając o Guciu, chłopcu za karę zamienionym w muchę, w świecie zagrożenia. Tę opowieść można było tak dogłębnie przeżyć chyba tylko będąc dzieckiem.

Wiele lat później dowiedziałam się, że ta książka była jedną z najważniejszych lektur Czesława Miłosza. Przeczytał ją w dzieciństwie, a potem wielokrotnie w swej twórczości ją przywoływał. Jej tytułem opatrzył zbiór wierszy wydany w Berkeley w 1965 roku i tak też nazywał się jeden z zawartych w nim utworów.

Dwa ostatnie dni spędziłam w najlepszym towarzystwie, prawie wszystkie najbliższe osoby miałam wokół siebie. A zatem poniższy cytat dedykuję Łosiom. Tym, którzy mnie, wyposażoną w taką wiedzę, wypuścili w świat i którzy właśnie obchodzą 30. rocznicę ślubu. Dziękuję!

„(…) Gucio, niegrzeczny chłopczyk, został zamieniony w muchę.

Mył się według obrządku much pod skałą cukru

I prostopadle biegał po jaskiniach sera.

Leciał przez okno w jarzący ogród.

I tam nieposkromione promy liści

Wiozły kroplę napiętą od nadmiaru tęczy,

Mszyste parki z krynicami światła rosły w górach kory,

Sypał się cierpki pył z giętkich kolumn w środku cynobrowych

kwiatów.

A choć trwało to nie dłużej niż od podwieczorku do kolacji,

Zawsze potem, kiedy miał prasowane spodnie i strzyżone wąsy,

Myślał, trzymając szkło z alkoholem, że ich oszukuje,

Bo mucha nie powinna rozmawiać o narodzie i wysokości produkcji.

Kobieta naprzeciwko była wulkanicznym szczytem,

Gdzie wąwozy, kratery i w kotlinach lawy

Ruch ziemi pochyla skręcone pnie sosen. (…)”

Reklamy