Kangourou on a deja vuuuuu

by cherryfull

Kangura już widzieliśmyyyyyy, to zdanie (z komicznie przeciągniętą ostatnią sylabą) usłyszałam dziś z ust kilkuletniego chłopca w samym centrum Paryża. Chłopiec odhaczał swoją listę zobaczonych zwierząt. A gdzie w Paryżu w jednym miejscu można zobaczyć kangury, orangutany, żółwie, krokodyle i wiele, wiele innych? W La Menagerie, zoo du Jardin des Plantes. Najstarsze w Europie zoo mieści się tu od 1794 roku i stanowi część pięknego ogrodu botanicznego Jardin des Plantes. Dla mnie, tropicielki przyrody w wielkim mieście, ten park jest jednym z ulubionych paryskich miejsc. Otwarty dla zwiedzających w XVII wieku przez długi czas był jednocześnie centrum badań botanicznych i do dziś spełnia swoją funkcję dydaktyczną. Mieści się tu Muzeum Ewolucji, Muzeum Panteologiczne, Entomologiczne i Minerałów. Poza tym po parku rozsiane są liczne ogrody ziołowe, warzywniaki, oranżeria, hotel dla pszczół (!), labirynt, liczne rzadkie okazy drzew i i mnóstwo tajemniczych i przytulnych zakątków.

No i to zoo. Zaskakuje bogactwem zgromadzonych gatunków i terenem, jaki zajmuje, zważając, że znajduje się w ścisłym centrum miasta. Zwierzęta trzymane są w godnych warunkach, nie wszystkie mają przestrzenie porównywalne do tych na których żyją ich dzicy krewni, ale pamiętając,że wiele z nich już w którymś pokoleniu rodzi się w takich warunkach, nie wydają się być pokrzywdzone. Zawsze dość sceptycznie podchodziłam do pomysłu gromadzenia różnych gatunków zwierząt ku naszej uciesze i rozrywce, ale dziś widząc rozpalone policzki i błyszczące oczy rozentuzjazmowanego chłopca widzącego pierwszy raz kangura na żywo, zdałam sobie sprawę, że dla tego małego paryżanina taki kontakt z naturą może stać się przyczynkiem do głębszego zainteresowania i rozbudzenia na nią wrażliwości.A poza tym menażeria jest już zabytkiem kultury i architektury podobnie jak cały Jardin des Plantes.

Po kilku wyjątkowo deszczowych weekendach i wczorajszych 12 godzinach mżawki i ulewy na zmianę, dziś wyszło słońce. Rozgrzało mokry park, w którym ziemia parowała, ptaki rozśpiewały się przeżywając swoją drugą wiosnę, rośliny  ostatni raz przed zimą zachwycają kolorami, aromatami i fakturami. Było pięknie.

A po spacerze warto zaliczyć jedną z bardzo lubianych przez Paryżan kawiarni. Wychodząc z parku wyjściem przy Muzeum Ewolucji znajdziemy się tuż przed najsłynniejszym w mieście meczecie  La Mosquée de Paris, gdzie oprócz łaźni żywcem wyjętej z baśni 100o i jednej nocy znajduję się restauracja i kawiarnia serwująca jedyną w swoim rodzaju herbatę miętową, którą w ciepły dzień można wypić na świeżym powietrzu siedząc pod niesamowicie aromatycznymi drzewami figi i jaśminu. Rozbudziłam fantazję? Mam nadzieję.

Odbiór!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy