Paryż z Lotu Ptaka

blog kulturalno-turystyczny, w dni parzyste praktyczny, w nieparzyste romantyczny

Month: Marzec, 2013

Nie ma wiosny, jest poezja

IMGP0284

” Mój cień, jak błazen za królową.

Kiedy królowa z krzesła wstanie,

błazen nastroszy się na ścianie

i stuknie w sufit głupią głową.

(…)

 

Ten prostak wziął na siebie gesty,

patos i cały jego bezwstyd,

to wszystko na co nie mam sił

– koronę, berło, płaszcz królewski.

 

Będę, ach, lekka w ruchu ramion,

ach, lekka w odwróceniu głowy,

królu, przy naszym pożegnaniu,

królu na stacji kolejowej.

 

Królu, to błazen o tej porze,

królu położy się na torze.”

 

Wisława Szymborska, „Cień”, Sól, 1962

Wiosno, gdzie jesteś?!

IMGP0384

 

Zadaję sobie to pytanie jak Wy wszyscy, bo w Paryżu też jej nikt jeszcze tego roku nie widział. Nowy złoty rower czeka w kącie, by wraz ze mną ruszyć w miasto pierwszego słonecznego dnia, a tymczasem ja  nadal daje pierwszeństwo książkom.

Biografia Wisławy Szymborskiej napisana przez Annę Bikont i Joannę Szczęsną podarowana mi przez parę przyjaciół, czekała kilka tygodni na półce. Oszołomiona tym, co zrobiła ze mną fantastyczna opowieść o Miłoszu Andrzeja Franaszka, obawiałam się sięgnąć po książkę poświęconą Szymborskiej w obawie, że czegoś jej zabraknie. Błąd. Cudowna niespodzianka i przyjemność z każdego akapitu. Napisana z wielkim szacunkiem i kompletnym zaufaniem do twórczości poetki, z wielkim poczuciem humoru (nie mogło być inaczej) i dystansem, poruszająca każdy etap w życiu bohaterki przedstawia nam piękny i bogaty portret poetki, która najbardziej ceniła sobie dyskrecję, intymność i bezpośredni kontakt z wąskim gronem bliskich osób. Autorki nas w to grono po cichu wprowadzają.

W całej biografii prawie tyle samo co tekstu jest fotografii. Zakładka do książki jest całkowicie niezbędna, bo na każdej stronie znajduje się  jakieś interesujące/intrygujące zdjęcie, grafika, okładki tomików albo słynne kartki robione przez Szymborską, które tak świetnie zapadają w pamięć, że nie sposób zapomnieć, przy którym obrazku zatrzymało się ostatni raz.

W takim towarzystwie wytrzymam. Nawet do wiosny.

IMGP0385

 

IMGP0389

 

IMGP0390

 

 

Rue du Temple

IMGP0332

Istnieją w Paryżu takie ulice, które są jak kości tego miasta, tworzą jego szkielet. Łączą czasami diametralnie różne jego części, czyniąc z niego ( i za co je tak kochamy) spójną całość. Jedną z takich ulic jest Rue du Temple. Uwielbiam ją.

Jedna z najstarszych w Paryżu (wiele budynków stoi tu od XV, XVI wieku), łączy ze sobą dzielnicę 3 z 4. Zaczyna się w okolicach Hotelu de Ville i BHV, przeprowadza nas arcyciekawym spacerem przez rozwibrowane szczególnie w weekendy Marais i prowadzi w stronę Beaubourg, zgrabnie kończąc się na placu Republiki. Rue du Temple inspiruje równie intensywnie w gwarną i zatłoczoną sobotę, jak i wieczorami w tygodniu, kiedy pustoszeje kompletnie.

Lubię tę ulicę tak bardzo głównie za kontrast, za to, że miesza się tu absolutnie wszystko ze wszystkim. Paryski szyk i wyrafinowanie funkcjonuje obok obdrapania i zaniedbania, turyści wtapiają się w tłum paryżan, nowe, atrakcyjne kawiarnie, bary, butiki sąsiadują ze sklepami, które swój adres mają tu od 100 lat, obcy poczuje się siebie. Przez lata rue du Temple znana była głównie dzięki znajdującemu się tu zagłębiu tanich hurtowni biżuterii i drobnej konfekcji, które do dziś można tu znaleźć, ale w najbliższej okolicy mieszczą się również jedne z najładniejszych i najciekawszych muzeów usytuowanych w imponujących rezydencjach (francuskich hotel) m.in.: Muzeum Judaizmu, Muzeum Picassa, Muzeum Historii Francji. Jest brzydko i pięknie, tradycyjnie i nowocześnie, inspirująco i odstraszająco jednocześnie. Myślę, że idealną metaforą atmosfery tu panującej jest sam krajobraz, gdzie zza średniowiecznych,wąskich, ciemnych kamienic z XV wieku wyzierają futurystyczne kształty i kolory muzeum Pompidou, znajdującego się bezpośrednim sąsiedztwie. Z turystycznego punktu widzenia, szczególnie dla osób, które spędzają w Paryżu tylko jeden weekend, dodatkowym walorem tej okolicy, jest fakt, że w przeciwieństwie do innych części miasta, większość sklepów, restauracji, barów (a jest w czym wybierać) jest otwarta w niedziele (przeważnie od 14.00). Warto wsłuchać się w bijące tu bardzo wyraźnie tętno miasta.

P.S. Nie byłabym sobie, gdybym nie poleciła jednej z niewielu znajdujących się w okolicy księgarni. Maleńka, (ale wybór dość szeroki) o oryginalnej nazwie I love my blender (36 rue du Temple) proponuje książki po francusku i angielsku, a do tego mnóstwo kuszących artykułów papierniczych i miły właściciel.  Poza tym całe morze ciekawych adresów do odkrycia zostawiam WAM!

Odbiór.

IMGP0329

IMGP0316

IMGP0356

IMGP0324

IMGP0322

IMGP0309

IMGP0327

IMGP0314

IMGP0353