Rue du Temple

by Karolina

IMGP0332

Istnieją w Paryżu takie ulice, które są jak kości tego miasta, tworzą jego szkielet. Łączą czasami diametralnie różne jego części, czyniąc z niego ( i za co je tak kochamy) spójną całość. Jedną z takich ulic jest Rue du Temple. Uwielbiam ją.

Jedna z najstarszych w Paryżu (wiele budynków stoi tu od XV, XVI wieku), łączy ze sobą dzielnicę 3 z 4. Zaczyna się w okolicach Hotelu de Ville i BHV, przeprowadza nas arcyciekawym spacerem przez rozwibrowane szczególnie w weekendy Marais i prowadzi w stronę Beaubourg, zgrabnie kończąc się na placu Republiki. Rue du Temple inspiruje równie intensywnie w gwarną i zatłoczoną sobotę, jak i wieczorami w tygodniu, kiedy pustoszeje kompletnie.

Lubię tę ulicę tak bardzo głównie za kontrast, za to, że miesza się tu absolutnie wszystko ze wszystkim. Paryski szyk i wyrafinowanie funkcjonuje obok obdrapania i zaniedbania, turyści wtapiają się w tłum paryżan, nowe, atrakcyjne kawiarnie, bary, butiki sąsiadują ze sklepami, które swój adres mają tu od 100 lat, obcy poczuje się siebie. Przez lata rue du Temple znana była głównie dzięki znajdującemu się tu zagłębiu tanich hurtowni biżuterii i drobnej konfekcji, które do dziś można tu znaleźć, ale w najbliższej okolicy mieszczą się również jedne z najładniejszych i najciekawszych muzeów usytuowanych w imponujących rezydencjach (francuskich hotel) m.in.: Muzeum Judaizmu, Muzeum Picassa, Muzeum Historii Francji. Jest brzydko i pięknie, tradycyjnie i nowocześnie, inspirująco i odstraszająco jednocześnie. Myślę, że idealną metaforą atmosfery tu panującej jest sam krajobraz, gdzie zza średniowiecznych,wąskich, ciemnych kamienic z XV wieku wyzierają futurystyczne kształty i kolory muzeum Pompidou, znajdującego się bezpośrednim sąsiedztwie. Z turystycznego punktu widzenia, szczególnie dla osób, które spędzają w Paryżu tylko jeden weekend, dodatkowym walorem tej okolicy, jest fakt, że w przeciwieństwie do innych części miasta, większość sklepów, restauracji, barów (a jest w czym wybierać) jest otwarta w niedziele (przeważnie od 14.00). Warto wsłuchać się w bijące tu bardzo wyraźnie tętno miasta.

P.S. Nie byłabym sobie, gdybym nie poleciła jednej z niewielu znajdujących się w okolicy księgarni. Maleńka, (ale wybór dość szeroki) o oryginalnej nazwie I love my blender (36 rue du Temple) proponuje książki po francusku i angielsku, a do tego mnóstwo kuszących artykułów papierniczych i miły właściciel.  Poza tym całe morze ciekawych adresów do odkrycia zostawiam WAM!

Odbiór.

IMGP0329

IMGP0316

IMGP0356

IMGP0324

IMGP0322

IMGP0309

IMGP0327

IMGP0314

IMGP0353

Reklamy