Paryż z Lotu Ptaka

blog kulturalno-turystyczny, w dni parzyste praktyczny, w nieparzyste romantyczny

Month: Kwiecień, 2013

Na prawo od Notre Dame

IMGP1008

A skąd  roztacza się najładniejszy widok na katedrę Notre Dame? A z maleńkiego parku, po prawej jej stronie (przechodząc przez ruchliwą ulicę Montobello w kierunku ulicy Galande), który łatwo można przeoczyć, oszołomionym spektakularnym zabytkiem, który stoi tu, zachwyca i onieśmiela od 850 lat. Skwerek Rene Viviani przylegający do grekokatolickiego kościoła Saint Julien-le-Pauvre jest przeuroczym miejscem, gdzie na katedrę można spojrzeć z dystansu, oddalając się od tłumu kłębiącego się przed Notre-Dame. Oprócz fantastycznego widoku, mnóstwa kwiatów wiosną, cienia latem i ogólnie wyciszającej atmosfery, która studzi gorączkę zwiedzania, znajdziecie tu DRZEWO. Najstarsze drzewo w Paryżu, robinia  zasadzona tu w 1601 roku (!) dziś podtrzymywane przez betonową konstrukcję robi wielkie wrażenie, jest dostojna i bujna. Piękne. Zajrzyjcie.

Square Rene-Viviani, metro 4 St Michel albo 10 Cluny La Sorbonne.

IMGP1016

 

IMGP1018

Reklamy

Z życia księgarni/urodziny

IMGP1014

W tym pięknym tygodniu, kiedy Paryż wiosennie oszalał i cały rozkwitł na biało i bladoróżowo, świętowaliśmy 449. urodziny Szekspira i mojej Mamy! Z okazji urodzin tego pierwszego, w księgarni odbyło się zbiorowe i bardzo wiosenne czytanie szekspirowskich sonetów. Moja koleżanka Lola, która, kiedy nie sprzedaje książek, jest aktorką, nadała wieczorowi szczególnego wymiaru mistrzowsko interpretując wiersze po angielsku i francusku ( w dodatku doskonale, choć francuskiego uczy się zaledwie od roku!) i wciągając w recytację publiczność. A fanów Szekspira w Paryżu zjawiło się multum i zmusiło do myślenia, jak taki potencjał i zainteresowanie wykorzystać.  Skończy się to zapewne jakimiś obchodami 450. rocznicy urodzin za rok –  oby tylko pięknie kwitnąca przed sklepem wiśnia znowu objawiła nam się na czas! W takie wiosenno-letnie wieczory, kiedy spragnieni słońca dostajemy nagle niespodziewaną jego dawkę, a świat przez kilka dni wygląda i smakuje inaczej, tę poezję odczuwa się najlepiej. A kilka miłosnych linijek poniżej dedykuję mojej wiecznie młodej i dzielnej Mamie, która urodziła się blisko 400 lat i jeden dzień później. Jest piękna, mówię Wam!

Sonet 18. w tłumaczeniu Jerzego Słowińskiego

Mam cię porównać do letniego dnia?
Piękniejsza jesteś, stalsza niźli on.
Tenuta lata nazbyt krótko trwa
I w maju ścina czułe pąki szron.
To zbytni żar nam oko niebios śle,
To szara mgła zasnuje złoty krąg
I piękno już mniej piękne zdaje się
Przez ślepy traf, lub przyrodzenia ciąg.
A twoje lato nie straci swych kras
Ani mu groźna najsurowsza z zim,
Ni w mroku śmierci pogrąży cię czas,
Bom w nieśmiertelny ujął ciebie rym.
Pokąd tchu ludziom, pokąd w oku skry,
Potąd trwa wiersz ten, a w wierszu tym ty.

IMGP0986

IMGP1000

IMGP1002

 

Niedziela jak się patrzy!

IMGP0898

W takie niedziele jak dziś Paryż jest pusty, przytulny i cudownie przyjazny rowerzystom. Część miasta jest zamknięta dla ruchu samochodowego, a pozostała  też zdaje się być we władaniu cyklistów. Dziś w nocy zima zmieniła się w lato, temperatura skoczyła o przynajmniej 15 stopni i choć część ludzi zachowawczo i nieufnie została w zimowych kurtkach, czapkach i szalikach, to większość zmieniła drastycznie garderobę i na ulicach prezentowały się nowe letnie sukienki, koszule z podwiniętymi rękawami i szorty. I nic dziwnego termometr wskazywał 30 stopni!

Pedałując z Montparnasse na Saint Germain, nie można nie przejechać obok Ogrodu Luksemburskiego, każda trasa prowadzi wzdłuż jego ogrodzenia, i dziś przejeżdżając tamtędy, nie planując w nim wizyty, nieopacznie zerknęłam na wyglądające zza parkanu kwitnące drzewa i krzewy (wszystkie oszałamiające), i dosłownie zostałam  wchłonięta –  przez najświeższą z możliwych zieleni, leniwy rytm pierwszej w tym roku ciepłej niedzieli, przez kwiecień w najpiękniejszym wydaniu. Nie miałam wyboru, zostałam tam na chwilę. I dobrze, dzięki temu dwa odkrycia:

1. Fontanna Medcis, której historia to odrębny post, usytuowana na prawo od budynku Senatu jest jednym z najromantyczniejszych zakątków w tym olbrzymim parku i zalecam jej odkrycie w towarzystwie miłej osoby.

2. Jeśli znajdziecie się w Jardin du Luxembourg w porze , kiedy żołądek rządzi głową, a nie chcecie wydawać więcej niż trzeba na skromy ale jednoczesnie porządny posiłek (co w tej okolicy jest skomplikowane), to polecam obranie wyjścia przy Musee du Luxembourg, gdzie  przechodząc przez ulicę przy wyróżniającym się sklepie z zabytkowymi lalkami, znajdziecie się na ulicy Servandoni (od nazwiska włoskiego architekta, który zaprojektował fasadę znajdującego się tuż obok kościoła Saint Sulpice), a tam od razu rzuci się Wam w oczy charakterystyczny niebieski szyld z boazerii, przypominając raczej polski bar mleczny niż paryskie bistro, gdzie napis głosi po prostu Creperie. Skuszona autentycznym wystrojem z lat 70. w budynku pochodzącym najpewniej z XVII wieku i perspektywą bretońskiego galette zjadłam fantastycznego naleśnika przygotowanego z sercem przez panią,  która nie tylko usmażyła i podała mi pyszny posiłek, ale również przywitała i pożegnała ze szczerym uśmiechem, życząc miłego popołudnia i ostrzegając, żebym nie spadła z kilku stopni wychodząc z restauracji. W tej wyjątkowo turystycznej i drogiej okolicy taki serwis (w dodatku za mniej niż 10 euro) to gratka i skarb. Polecam!

IMGP0942

 

IMGP0913

 

IMGP0927

 

 

IMGP0945

IMGP0941

IMGP0577