Z życia księgarni/urodziny

by Karolina

IMGP1014

W tym pięknym tygodniu, kiedy Paryż wiosennie oszalał i cały rozkwitł na biało i bladoróżowo, świętowaliśmy 449. urodziny Szekspira i mojej Mamy! Z okazji urodzin tego pierwszego, w księgarni odbyło się zbiorowe i bardzo wiosenne czytanie szekspirowskich sonetów. Moja koleżanka Lola, która, kiedy nie sprzedaje książek, jest aktorką, nadała wieczorowi szczególnego wymiaru mistrzowsko interpretując wiersze po angielsku i francusku ( w dodatku doskonale, choć francuskiego uczy się zaledwie od roku!) i wciągając w recytację publiczność. A fanów Szekspira w Paryżu zjawiło się multum i zmusiło do myślenia, jak taki potencjał i zainteresowanie wykorzystać.  Skończy się to zapewne jakimiś obchodami 450. rocznicy urodzin za rok –  oby tylko pięknie kwitnąca przed sklepem wiśnia znowu objawiła nam się na czas! W takie wiosenno-letnie wieczory, kiedy spragnieni słońca dostajemy nagle niespodziewaną jego dawkę, a świat przez kilka dni wygląda i smakuje inaczej, tę poezję odczuwa się najlepiej. A kilka miłosnych linijek poniżej dedykuję mojej wiecznie młodej i dzielnej Mamie, która urodziła się blisko 400 lat i jeden dzień później. Jest piękna, mówię Wam!

Sonet 18. w tłumaczeniu Jerzego Słowińskiego

Mam cię porównać do letniego dnia?
Piękniejsza jesteś, stalsza niźli on.
Tenuta lata nazbyt krótko trwa
I w maju ścina czułe pąki szron.
To zbytni żar nam oko niebios śle,
To szara mgła zasnuje złoty krąg
I piękno już mniej piękne zdaje się
Przez ślepy traf, lub przyrodzenia ciąg.
A twoje lato nie straci swych kras
Ani mu groźna najsurowsza z zim,
Ni w mroku śmierci pogrąży cię czas,
Bom w nieśmiertelny ujął ciebie rym.
Pokąd tchu ludziom, pokąd w oku skry,
Potąd trwa wiersz ten, a w wierszu tym ty.

IMGP0986

IMGP1000

IMGP1002

 

Reklamy