Paryż z Lotu Ptaka

blog kulturalno-turystyczny, w dni parzyste praktyczny, w nieparzyste romantyczny

Kategoria: Kulinaria

Recipe II

Czasami Ptak zagląda do kuchni, ale żeby w tygodniu starczyło czasu na pracę, odkrywanie miasta i czytanie, to gotowanie sprowadzam do najprostszych i szybkich dań. Codzienny jadłospis opiera się na zupach i sałatkach. Zatem z cyklu idealne połączenia trójskładnikowe, bez kombinowania:

ugotowane buraki + ser kozi* + sos*

Burak ugotowany z tymiankiem i czosnkiem jest tępo słodki, ser aromatyczny i słony, a sos robi z tego wszystkiego całość. Smacznego.

*wyobrażam sobie że doskonałą alternatywą dla koziego może być równie ulubiony oscypek

* sos= ocet balsamiczny, oliwa, świeża posiekana natka pietruszki.

Recipe 1

Mam teorię na temat trójskładnikowych dań – myślę że są idealne. Proste ekspresowe w przygotowaniu, skromne, ale mogą być bardzo wyrafinowane, łatwe do zrobienia w mikroskopijnych rozmiarów paryskich (i wszystkich innych) kuchniach. Najwięcej genialnych połączeń trójkowych pochodzi z kuchni śródziemnomorskiej. Tę sałatkę być może gdzieś już jadłam, może widziałam, ale na pewno przyśniła mi się w upalną noc.

Wystarczy,że powiem: świeży ogórek + feta + świeża mięta doprawione przez upał.

Odbiór.

Jour de marche

Dziś nieco mniej dramatycznie niż w ostatnim poście, choć wierzę, że spożywcze nowalijki potrafią wnieść równie dużo dramaturgii, taki rabarbar na przykład, samą swoją nazwą już rozbudza wyobraźnię… Ponieważ w moim rodzinnym mieście wtorki i piątki to tzw. dni targowe –  zatem dziś o dwóch marches.

RANO : Marche Raspail przy Boulevard Raspail. Tutejszy targ spożywczy jest jednym z najbardziej znanych w Paryżu, pewenie dlatego że produkty na nim sprzedawane są najlepszej jakości, a w niedziele handluje się żywnością pochodzącą wyłącznie z upraw ekologicznych (co rzecz jasna przekłada się na ceny), poza tym targ ten mieści się mniej więcej w połowie drogi między wieżą Montparnasse a placem Saint-Germain – można więc od niego rozpocząć  zwiedzanie tej część miasta. Warzywa, owoce, mięso i ryby traktuje się tu z najwyższym szacunkiem i pietyzmem, a handlarze są jak artyści wystawiający swoje dzieła – dumni i kapryśni, i by dostać produkt najlepszej jakości, trzeba się postarać o ich względy!

PO POŁUDNIU: Marche des Enfants Rouges przy rue Bretagne 39. Zwiedzając okolice Marais, warto tu zajrzeć. Jest to stosunkowo niewielki, zadaszony targ – około 20 stoisk, najstarszy taki w Paryżu, funkcjonujący od 1615 roku, szczególnie ulubiony przez paryżan, którzy w weekendy wpadają tu, nie tyle zrobić zakupy, co zjeść w jednej z przylegających do targu restauracyjek: świeże produkty, kuchnia z całego świata, stosunkowo niskie ceny i miła atmosfera – nawet gdy  szósty już tydzień pada deszcz…Jego enigmatyczna nazwa znaczy dosłownie „targ czerwonych dzieci’ i podobno pochodzi od sierocińca, który mieścił się w sąsiedztwie w XVII wieku, a jego wychowankowie nosili czerwone mundurki.

Dla tych, którzy polubili i śledzą Rachel Khoo w Little Paris Kitchen (mniam, mniam w 28 minucie) niespodzianka: przechadzając się miedzy stoiskami, przypadkiem natknęłam się na jej nauczyciela naleśników! Prawie zasłużyłam na uśmiech…

No cóż, może następnym razem. W ten weekend na rue Bretagne odbywa się również sezonowy brocante. Brocanty uwielbiam między innymi za to, że w środku miasta, w biały dzień można się natknąć na takie przedmioty, których sam widok przełamuje rutynę. Jak rabarbar kradziony z ogródków działkowych „przy szpitalu” w wiosenne piątkowe popołudnia dawno temu.

Informacje praktyczne:

Marche Raspail: od wtorku do soboty rano, targ ekologiczny w niedziele od 8 do 13.30. Dojazd m.in. linią 12 metro Rennes

Marche des Enfants Rouges: od wtorku do czwartku w godzinach 8-13.30 i 16-19.30, w piątki i soboty 8.30-20, w niedziele 8.30-14. Dojazd linią 3 metro Temples.

Odbiór.

Mała wielka kuchnia

Mieszkając we Francji, nie można nie myśleć o jedzeniu. Jedzenie to rytuał i albo się temu podporządkujemy, albo nie, ale nieszczęśnik, który wybierze drugą opcję, skaże się na samotność, odosobnienie, wykluczenie i frustracje, bo jedzenie organizuje Francuzom życie, staje się inspiracją a czasami jedyną motywacją do spotkań towarzyskich, jest tematem wielogodzinnych dyskusji, ba! kłótni, jest źródłem szczęścia i egzaltacji, napędza gospodarkę, ma znaczenie społeczne, kulturowe, polityczne – słowem, kuchni nie da się ignorować. Po 3 miesiącach bezkrytycznego zrozumienia dla francuskich kulinarnych tradycji zabieram się za dietę – tylko dlaczego właśnie teraz odkryłam Rachel Khoo?!

Rachel podbija ostatnio telewizję i internet swoim programem kulinarnym Little Paris Kitchen, którego przepis na sukces jest prosty: urocza Brytyjka (tak, tak, trochę Amelia, trochę Julia Child) przyjeżdża do Paryża uczyć się gotowania w jednej z najlepszych szkół kulinarnych. Odkrywa Paryż i Francję przez pryzmat gastronomiczny i dzieli się zdobytymi umiejętnościami, no i oczywiście mieszka w Belleville. Niby cliche, niby wszystko już było, ale ponieważ Rachel jest wyjątkowo adorable, pokazuje dania przyjemnie proste w wykonaniu, do tego gotuje w kuchni wielkości mojej, to sprawia, że z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek, których oglądanie, będąc na diecie, staje się mało wyrafinowaną formą tortury. Zobaczcie sami: