Paryż z Lotu Ptaka

blog kulturalno-turystyczny, w dni parzyste praktyczny, w nieparzyste romantyczny

Tag: dzielnica 8.

Mały park, dużo radości

IMGP0201

Na styku dwóch bardzo ruchliwych alei F. Roosevelt i  Cours la Reine, zaledwie pięć minut od Champs Elysee można się natknąć na miłą niespodziankę. Wciśnięty między Musee de la Decouverte i Grand Palais znajduje się maleńki i łatwy do przeoczenia acz bardzo nietypowy park, skwerek właściwie. Pół metra pod poziomem ulicy mieści się miejsce zwane La Valee Swiss.  A ponieważ francuska wiosna jest już tuż tuż i budząca się przyroda zarzuca na nas, jej spragnionych, sieci, to przechodząc tą trasą nie wiem, który  już raz, zwróciłam na to miejsce po uwagę po raz pierwszy i oczywiście spotkała mnie tam przeurocza niespodzianka. Schodząc kilkoma kamiennymi schodkami w dół, nie oddalając się d ruchliwej ulic ani od metr nagle znajdujemy się w innej dzikiej (!) przestrzeni. Maleńka przystań, oaza spokoju w środku metropolii. Kilka drzew (m.in. klon, bambus, drzewko cytrynowe), bluszcz, lilie staw,wodna kaskada skały, trzy ławki i kilka ptaków i już! Tyle wystarczy, by sezon wiosenny 2013 uważać za rozpoczęty! Spacerując między Pałacem Inwalidów a Champs Elysee nie przeoczcie tej perełki.

IMGP0195

IMGP0197

IMGP0223

IMGP0232

IMGP0234

Reklamy

Pociąg nocny w Paryżu 1959 – 2012

Noc, przedział sypialny w pociągu, ona i on, zraniona miłość, zbrodnia i nic nie jest oczywiste.

27 kwietnia, w kinie Balzac odbyła się premiera odrestaurowanej kopii filmu „Pociąg” Jerzego Kawalerowicza, dzień później wszedł na ekrany kilku kin w Paryżu. Niech mu się pięknie wiedzie.

Moja historia z tym filmem jest całkiem świeża. Zobaczyłam go po raz pierwszy zaledwie 3 miesiące temu. Przedtem znałam jedynie tytuł, reżysera, wiedziałam,że główną rolę gra Leon Niemczyk, że jadą pociągiem,ale nic poza tym, a tymczasem…arcydzieło! Sądząc po recenzjach, które ukazały się po wtorkowej premierze w niektórych francuskich mediach, nie jestem w mojej egzaltowanej opinii odosobniona.

Scenariusz, zdjęcia, muzyka – najwyższej próby. I gra aktorów, giganci epoki. Oprócz świetnego Niemczyka, występuje też Zbigniew Cybulski (jakie dramatyczne wydają się dziś te sceny, kiedy aktor prawie wypada z pociągu), ale to jeszcze nic, bo obaj ci znakomici aktorzy zostają zdominowani przez trzy fantastyczne aktorki. Lucyna Winnicka w głównej roli enigmatycznej Marty, Teresa Szmigelówna w roli uwodzicielskiej żony adwokata i Helena Dąbrowska jako konduktorka, swoim talentem, klasą i urodą (która dzięki nowej kopii, uderza jeszcze bardziej) nie pozwalają oderwać od siebie oczu. Hipnotyzują.

Kto może niech się spieszy do kina, a reszta nich zdobywa na własną rękę, no bo popatrzcie sami:

Cienie wychodzą na światło dzienne. Scena, kiedy pociąg dojeżdża do celu, na Hel, nadmorski krajobraz na zawsze zostaną mi w pamięci. Poza tym, jest jeszcze smaczek – to jedyny film, jaki widziałam do tej pory, w którym pojawia się nazwa Starogardu Gdańskiego, starogardzianie, uważajcie  w pierwszych 10 minutach filmu!

Warto dodać, że film wszedł na ekrany w Paryżu, dzięki dystrybutorowi Unzéro Films i Instytutowi Polskiemu. A miłą atmosferę podczas premiery, a szczególnie w trakcie mini koktajliku po, zapewnili pracownicy kina Balzac:

Cinema Balzac, 1 rue Balzac, Paryż 8.

Tym, którym język francuski nie jest straszny, wklejam link do jednej z recenzji:

http://blog.slate.fr/projection-publique/2012/03/28/train-de-nui-de-kawalerowicz/

Odbiór.

P.S. Wklejone kadry z filmu pochodzą ze Stopklatka.pl.

Pola i ogrody

O Champs Élysées, czy raczej Sząnze Lize, czyli Polach Elizejskich słyszał każdy, bo jest to najsłynniejsza ulica w Paryżu, francuska wersja Oxford Street, 5 Avenue albo Marszałkowskiej. Znajduje się  w VIII dzielnicy i rozciąga między Łukiem Tryumfalnym a Placem Zgody (Place Concorde). 3 kilometry splendoru, szyku i przedzierania się przez tłumy turystów z całego świata.

Aleja nosi swoją nazwę rzeczywiście na pamiątkę  pól, które rozciągały się w tym miejscu do 1616 roku,ale dziś trudno to sobie wyobrazić. Jest to najdostojniejsza część Paryża, którą, według mnie, trudno po prostu lubić,  przepych architektury i bogactwo historii, która stoi za każdą prawie budowlą i pomnikiem można chyba tylko kontemplować z dystansem. Rzadko bywam tu bez powodu,ale ponieważ wczesną wiosną „turystyczny” Paryż jest jeszcze świeży i mniej nachalny, bez strachu i obaw przeszłam aleję wzdłuż i wszerz.

Po drodze dwa razy skręciłam w stronę Sekwany. Raz w stronę Placu Inwalidów, o którym będzie innym razem, a do którego od północnej strony dochodzi się mijając most Aleksandra III, a tam…

A następnie, poszłam zobaczyć ulicę Montaigne, na której zainteresowanym światem wielkie mody (chociaż nie wiem, czy wśród moich znajomych, są takie osoby… a tak, są, dwie) zrobi się cieplej, bo znajdują się tutaj biura, atelier i butiki firmowe najsłynniejszych domów mody, no a skoro jesteśmy w Paryżu,to można przez chwilę zatrzymać się przed takimi na przykład witrynami:

A propos mody (a raczej modelek),to tuż obok znajduje się ogromne muzeum Grand Palais, które na pewno zasługuje na osobny tekst, a tam obecnie odbywa się, między innymi, wystawa prac Helmuta Newtona.

http://www.grandpalais.fr/en/Homepage/p-617-lg1-Homepage.htm

Kontynuując spacer Polami, dojdziemy do mojego ulubionego miejsca w tej części VIII dzielnicy-parku położonego między Placem Concorde a Luwrem czyli Ogrodu Tuileries (Jardin Tuileries). W parku tym  bardzo łatwo jest spędzić cały dzień, do dyspozycji hedonistów: staw, fontanny, place zabaw, kawiarnie, leżaki, a na dodatek galeria fotografii Jeu de Paume (która mieści się w dawnej sali gimnastycznej), gdzie zawsze dzieje się coś interesującego (można poobcować ze sztuką  za połowę ceny i w o wiele spokojniejszej atmosferze niż w oddalonym o 10 minut Luwrze):

http://www.jeudepaume.org/

albo muzeum Oranżerii, gdzie między innymi „Nenufary” Moneta.

Jednak tego dnia dla wszystkich odpoczywających i zwiedzających liczyło się tylko jedno.Odwrócić twarz w stronę słońca.

Jednym słowem, wiosna, na polach i w ogrodzie.