Cinema ce soir?

Od metra Cluny La Sorbonne czy Saint Michel do Sorbony można dotrzeć, idąc bulwarem Saint Michel – ale będzie nudno. A wystarczy skręcić na wysokości rue des Ecoles w stronę wieży Montparnasse i potem w pierwszą uliczkę w prawo, by znacznie urozmaicić sobię ten spacer. Zacieniona wąska uliczka Champollion kryje dla nas trzy niespodzianki. Dwa przytulne kina i jeden przyjemny bar.

Kinomanom Le Champo jest dobrze znane, wystarczy wymienić nazwę tego kina, by każdy natychmiast je zlokalizował. Wyróżnia je wyłaniająca się zza rogu charakterystyczna fasada, 74-letnia tradycja (od 2000 roku wpisane na listę zabytków)  i repertuar składający się z klasyki kina. Przychodzę tu w ciemno, bez sparwadzania, „co grają”, bo wiem, że zawsze znajdę coś interesującego. Claude Chabrol powiedział, że to kino było jego drugim filmowym uniwersytetem i rzeczywiście, podążając w wyznaczanych przez repertuar Le Champo kierunkach, można odebrać kompletny kurs międzynarodowej historii kina.

Tuż obok, dosłownie wciśnięte w kąt, znajduje się nowocześniejsze Reflet Medicis. Jeszcze bliższe mojemu sercu, bo Jean-Marc, jego dyrektor, dobrze zna i szanuje polskie kino. To tu kilka lat z rzędu (choć nie wiem, czy podobnie będzie w tym roku) na przełomie listopada i grudnia  odbywa się festiwal filmów polskich, którego piąta edycja w zeszłym roku bardzo odświeżyła związki paryżan z polską kinematografią, a poseansowe „koktajliki”  stały się legendą samą w sobie (pozdrowienia dla zaglądających tu członków ekipy organizującej edycję 2011, do zobaczenia na Kinopolska 2012).

Oba kina łaczy szacunek dla widza i autorów filmów, szczera chęć dzielenia się miłością do kina i nigdy nie pokazuje się tu nudnych filmów!

Kawa przed seansem, wino po filmie?  By radości stało się zadość, przedłużeniem kina Reflet zdaje się być bar na przeciwko – dobra muzyka, dobre towarzystwo i ceny przystępne studentom, wszak jesteśmy dwa kroki od Sorbony.

To co, kino dziś wieczorem?

Reklamy