Po nitce do kłębka

Zanim o sprawiedliwym podziale ról w domu zaczęły mówić różnego rodzaju poradniki i magazyny dla kobiet, mój tata już to wiedział. Wiedział,że żeby utrzymać małżeństwo w rozkwicie, to należy, między innymi, ugotować żonie przynajmniej raz w tygodniu pyszny obiad. Tak odkrył, że jest najlepszym kucharzem spośród wszystkich domowników i teraz ponosi tego konsekwencje. Oprócz kulinarnych zdolności posiada również inne. Kiedy miałam kilka lat, uszył na maszynie do szycia dwie identyczne spódnice – mniejsza była dla mnie, większa dla mamy. Do dziś je bardzo dokładnie pamiętam, bo były supermodne, można powiedzieć, że punkowe, z dobrej jakości skóry i z pewnością teraz też nie wstydziłabym się takiej założyć. Jego mama, moja babcia również potrafiła szyć, znam też Annick, spod której rąk wychodzą zjawiskowe patchworkowe rzeczy –  zamierzam się tego od niej nauczyć i właśnie dlatego, za każdym razem kiedy trafiam na Montmartre, zamiast wspiąć się na wzgórze i sprzed bazyliki Sacre Couer, wśród tłumu turystów z całego świata podziwiać kolejny raz panoramę Paryża, zbaczam w zachodnią stronę dzielnicy, gdzie swoje królestwo ma  Marche St. Pierre.

Wszystkie amatorki, adeptki i profesjonalistki – łapię się na tym, że niesłusznie, w naturalny sposób, używam rodzaju żeńskiego – więc poprawka: wszyscy amatorzy, adepci jak i profesjonaliści krawiectwa znajdą to swój maleńki raj i nieskończone źródło inspiracji. Ale tak naprawdę każdy paryżanin słyszał o tej części Montmartre, bo od zawsze zaopatrywano się tu w materiały, wełnę, artykuły pasmanteryjne, najnowsze wykroje z pism z całego świata. Dwa największe domy handlowe nie zmieniły się ani odrobinę od lat 60., kiedy powstały i chyba nawet drewniane metry, którymi sprzedawcy odmierzają materiały pochodzą z tamtych czasów.

Według mnie bardzo inspirujące miejsce, mogłabym się tu szwendać, oglądać, dotykać przez długie godziny. Poza tym tuż obok znajduje się centrum kulturalne La Halle Saint Pierre. Nawet jeśli akurat nie dzieje się w nim nic nas interesującego – warto do niego zajrzeć dla sympatycznej kawiarni i przede wszystkim małej księgarni wewnątrz, gdzie sprzedawane są bajeczne, niesamowicie wydane książki dla dzieci.

Wszystko to znajduje się u stóp Sacre Couer, kilka metrów w prawo (stojąc twarzą ku bazylice) od kolejki wjeżdżającej na wzgórze i karuzeli dobrze znanej z Amelii .

A na Montmartre dotrzemy dojeżdżając linią 12, wysiadamy na pięknym przystanku Abesses.

Odbiór.