Paryż z Lotu Ptaka

blog kulturalno-turystyczny, w dni parzyste praktyczny, w nieparzyste romantyczny

Tag: Moriarty

Moriarty

Zamiast tekstu, skrawek koncertu. Moriarty słucham i śledzę od kilku lat. Grają razem od 15, zasłużony rozgłos zyskali zaledwie 4 lata temu. W tym miesiącu grają kilka koncertów w Paryżu, na jeden z nich się wybieram i niecierpliwiąc się i przygotowując do tego, nauczyłam się na pamięć wszystkich dostępnych na youtube wideo. Film poniżej z wiadomych względów jest moim ulubionym. Czerwona szminka, przystojny basista, romantyczne fanki i piękna długowłosa Jemma z Australii, która  oprócz przeprowadzania kontrabasu przez labirynt półek z książkami, długi czas organizowała życie kulturalne Shakespeare and Company, a teraz dowodzi festiwalem literackim w Sydney-Sydney Writers’ Festival, a z którą inspirujący wywiad o kolekcjonowaniu książek możecie przeczytaćtutaj (przy okazji polecam cały ten blog!) to zaledwie kilka powodów dla których powinniście to obejrzeć. Problem w tym, że film jest krótki, a będziecie chcieli więcej!

Z ciepłego i deszczowego Paryża dla was:

 

Lato zaczyna się od piosenki

Chmurne stalowe spojrzenie, karminowe usta, czerwona sukienka: Rosemary – to ona wprowadziła mnie w lato. Spiritus movens bluesowo-folkowej grupy Moriarty. Stanęła na scenie i śpiewem rozpędziła chmury, wywołała słońce, które zwabione muzyką, zostało na cały czas trwania koncertu i wydobyło z Rosemary cały jej blask, ociepliło spojrzenie.  Artystka zdradziła, że zespół obchodzi 18. rocznicę poznania i 17. istnienia. Poznali się na chodniku, słuchając  ulicznego zespołu, 21 czerwca podczas Fete de la Musique – święta muzyki, dnia kiedy wiosna zmienia się w lato, a cała Francja wychodzi na podwórka, rynki, ulice, do parków, do lasów z piosenką na ustach, by uczcić radosną zmianę w przyrodzie najpiękniej jak można – muzyką.

Pomysł zainspirowany przez jednego człowieka, Joel Cohena, przez ponad 30 lat ewoluował w międzynarodową inicjatywę, a tu, we Francji, jest to jeden z najbardziej oczekiwanych dni w roku, kiedy wzdłuż i wszerz odbywają się koncerty – od wielkich, plenerowych do  jednoosobowych przy barowych stolikach.

Muzyka jednoczy i łagodzi obyczaje, to widać było na każdym kroku. 21 czerwca wieczorem Paryż przystanął na chwilę, by ruszyć do tańca: rozśpiewany, uśmiechnięty, z butelką wina w dłoni, nie zasnął przez całą noc i wziął w ramiona wszystkich, którym muzyka tego dnia wypełniła serca.

Pochmurne, dżdżyste, parne, zielone, moje pierwsze paryskie lato już tu jest, a mnie się śni sen na jawie…