Paryż z Lotu Ptaka

blog kulturalno-turystyczny, w dni parzyste praktyczny, w nieparzyste romantyczny

Tag: mosty w Paryżu

Pont des Arts

Rada dla zakochanych: przed wycieczką do Paryża zaopatrzcie się w solidną, pięknie wygrawerowaną kłódkę. Serca, inicjały,daty, dedykacje – takie detale powinny się na niej znaleźć, no i kluczyk, którym przypniecie ją do Pont des Arts, a który potem zniknie w odmętach Sekwany.

Od niedawna, bo zaledwie od 2008 roku, most ten jest świadkiem rodzącej się romantycznej tradycji. Odkąd cztery lata temu zawisła tu pierwsza kłódka, Pont des Arts stał się obowiązkowym punktem na miłosnej mapie Paryża. Nie jest to najpiękniejszy most w stolicy, ale na stałe wpisał się w krajobraz miasta. Ten, na którym dziś codziennie przybywa kłódek z całego świata, stoi na Sekwanie zaledwie od 1984 roku. Powstał w miejsce innego mostu – zamówionego przez Napoleona i zbudowanego w latach 1802-1804, który został prawie całkowicie zniszczony podczas I wojny światowej, a prowizorycznie odbudowany służył mieszkańcom miasta do lat 70.

Dzisiejsza wersja mostu nawiązuje do pierwotnej konstrukcji. Zamknięty dla ruchu kołowego, łączy dzielnicę 1.z 6., prowadzi do okazałej budowli, gdzie znajduje się Institut de France a w nim słynna Akademia Francuska, i z obu jego stron rozciąga się piękna panorama Paryża, być może widok ten właśnie stał się inspiracją dla pierwszego zakochanego, który powiesił tu swoją kłódkę i zostawił część serca. Choć na pewno tej pierwszej kłódki tutaj już nie znajdziemy. 2 lata temu, w niewyjaśnionych okolicznościach, podczas jednej nocy wszystkie dotychczas zawieszone kłódki zniknęły…Więc przyglądając się tym, które znajdują się na moście dziś, nie znajdziemy żadnej sprzed 2010 roku. Ciekawe, co wydarzy się, gdy zabraknie miejsca dla kolejnych, co, biorąc pod uwagę tempo przybywania dowodów miłości z całego świata, może zdarzyć się niebawem. Już dziś mam wielki kłopot z odnalezieniem kłódki M. i M., przesympatycznej młodej pary, której miałam przyjemność towarzyszyć w roli fotoreportera w trakcie romantycznej chwili (choć oczywiście zachowałam bezpieczną odległość), która zawisła tam zaledwie miesiąc temu…Ale drodzy M. i M. – możecie być spokojni – jest, wisi, trzyma się dobrze!

Reklamy

Pola i ogrody

O Champs Élysées, czy raczej Sząnze Lize, czyli Polach Elizejskich słyszał każdy, bo jest to najsłynniejsza ulica w Paryżu, francuska wersja Oxford Street, 5 Avenue albo Marszałkowskiej. Znajduje się  w VIII dzielnicy i rozciąga między Łukiem Tryumfalnym a Placem Zgody (Place Concorde). 3 kilometry splendoru, szyku i przedzierania się przez tłumy turystów z całego świata.

Aleja nosi swoją nazwę rzeczywiście na pamiątkę  pól, które rozciągały się w tym miejscu do 1616 roku,ale dziś trudno to sobie wyobrazić. Jest to najdostojniejsza część Paryża, którą, według mnie, trudno po prostu lubić,  przepych architektury i bogactwo historii, która stoi za każdą prawie budowlą i pomnikiem można chyba tylko kontemplować z dystansem. Rzadko bywam tu bez powodu,ale ponieważ wczesną wiosną „turystyczny” Paryż jest jeszcze świeży i mniej nachalny, bez strachu i obaw przeszłam aleję wzdłuż i wszerz.

Po drodze dwa razy skręciłam w stronę Sekwany. Raz w stronę Placu Inwalidów, o którym będzie innym razem, a do którego od północnej strony dochodzi się mijając most Aleksandra III, a tam…

A następnie, poszłam zobaczyć ulicę Montaigne, na której zainteresowanym światem wielkie mody (chociaż nie wiem, czy wśród moich znajomych, są takie osoby… a tak, są, dwie) zrobi się cieplej, bo znajdują się tutaj biura, atelier i butiki firmowe najsłynniejszych domów mody, no a skoro jesteśmy w Paryżu,to można przez chwilę zatrzymać się przed takimi na przykład witrynami:

A propos mody (a raczej modelek),to tuż obok znajduje się ogromne muzeum Grand Palais, które na pewno zasługuje na osobny tekst, a tam obecnie odbywa się, między innymi, wystawa prac Helmuta Newtona.

http://www.grandpalais.fr/en/Homepage/p-617-lg1-Homepage.htm

Kontynuując spacer Polami, dojdziemy do mojego ulubionego miejsca w tej części VIII dzielnicy-parku położonego między Placem Concorde a Luwrem czyli Ogrodu Tuileries (Jardin Tuileries). W parku tym  bardzo łatwo jest spędzić cały dzień, do dyspozycji hedonistów: staw, fontanny, place zabaw, kawiarnie, leżaki, a na dodatek galeria fotografii Jeu de Paume (która mieści się w dawnej sali gimnastycznej), gdzie zawsze dzieje się coś interesującego (można poobcować ze sztuką  za połowę ceny i w o wiele spokojniejszej atmosferze niż w oddalonym o 10 minut Luwrze):

http://www.jeudepaume.org/

albo muzeum Oranżerii, gdzie między innymi „Nenufary” Moneta.

Jednak tego dnia dla wszystkich odpoczywających i zwiedzających liczyło się tylko jedno.Odwrócić twarz w stronę słońca.

Jednym słowem, wiosna, na polach i w ogrodzie.