Paryż z Lotu Ptaka

blog kulturalno-turystyczny, w dni parzyste praktyczny, w nieparzyste romantyczny

Tag: parki w Paryżu

Na prawo od Notre Dame

IMGP1008

A skąd  roztacza się najładniejszy widok na katedrę Notre Dame? A z maleńkiego parku, po prawej jej stronie (przechodząc przez ruchliwą ulicę Montobello w kierunku ulicy Galande), który łatwo można przeoczyć, oszołomionym spektakularnym zabytkiem, który stoi tu, zachwyca i onieśmiela od 850 lat. Skwerek Rene Viviani przylegający do grekokatolickiego kościoła Saint Julien-le-Pauvre jest przeuroczym miejscem, gdzie na katedrę można spojrzeć z dystansu, oddalając się od tłumu kłębiącego się przed Notre-Dame. Oprócz fantastycznego widoku, mnóstwa kwiatów wiosną, cienia latem i ogólnie wyciszającej atmosfery, która studzi gorączkę zwiedzania, znajdziecie tu DRZEWO. Najstarsze drzewo w Paryżu, robinia  zasadzona tu w 1601 roku (!) dziś podtrzymywane przez betonową konstrukcję robi wielkie wrażenie, jest dostojna i bujna. Piękne. Zajrzyjcie.

Square Rene-Viviani, metro 4 St Michel albo 10 Cluny La Sorbonne.

IMGP1016

 

IMGP1018

Mały park, dużo radości

IMGP0201

Na styku dwóch bardzo ruchliwych alei F. Roosevelt i  Cours la Reine, zaledwie pięć minut od Champs Elysee można się natknąć na miłą niespodziankę. Wciśnięty między Musee de la Decouverte i Grand Palais znajduje się maleńki i łatwy do przeoczenia acz bardzo nietypowy park, skwerek właściwie. Pół metra pod poziomem ulicy mieści się miejsce zwane La Valee Swiss.  A ponieważ francuska wiosna jest już tuż tuż i budząca się przyroda zarzuca na nas, jej spragnionych, sieci, to przechodząc tą trasą nie wiem, który  już raz, zwróciłam na to miejsce po uwagę po raz pierwszy i oczywiście spotkała mnie tam przeurocza niespodzianka. Schodząc kilkoma kamiennymi schodkami w dół, nie oddalając się d ruchliwej ulic ani od metr nagle znajdujemy się w innej dzikiej (!) przestrzeni. Maleńka przystań, oaza spokoju w środku metropolii. Kilka drzew (m.in. klon, bambus, drzewko cytrynowe), bluszcz, lilie staw,wodna kaskada skały, trzy ławki i kilka ptaków i już! Tyle wystarczy, by sezon wiosenny 2013 uważać za rozpoczęty! Spacerując między Pałacem Inwalidów a Champs Elysee nie przeoczcie tej perełki.

IMGP0195

IMGP0197

IMGP0223

IMGP0232

IMGP0234

Lato w mieście vol. 1 – Tajemniczy ogród

Upał. Paryżanie opuścili miasto ustępując miejsca turystom. A kiedy temperatura zaczyna piąć się powyżej 30 stopni Celcjusza, zwiedzanie organizowane zaczyna być według innych kryteriów: potrzeba wody, cienia i klimatyzacji. W Paryżu istnieje kilka miejsc, które w takie gorące dni stają się wytchnieniem i gdzie odpoczynek można połączyć z odkrywaniem. Jednym z nich jest Musee Rodin. Muzeum poświęcone rzeźbiarzowi mieści się w dzielnicy 7. tuż obok Pałacu Inwalidów i niedaleko Champs Elysee, i dzięki 3 hektarom ogrodu jest oazą spokoju i zieleni w sercu miasta. Założone w 1919 roku, dzięki ofiarowanym przez artystę dziełom, muzeum mieści się w dwóch miejscach jednocześnie: w hotelu Biron przy ulicy Varenne 77, gdzie miała miejsce paryska pracownia rzeźbiarza w ostatnich latach jego życia, oraz w miasteczku Meudon, gdzie artysta mieszkał.

Kiedy poeta, a także osobisty sekretarz Augusta Rodina – Rainer Maria Rilke odkrył okazały budynek hotelu Biron w 1908 roku, zachwycony napisał do swojego mistrza, by ten przybył natychmiast i wynajał pokój lub dwa, bo warunki do tworzenia są tu idealne. Rodin mieszkał wtedy w podparyskim miasteczku Meudon i rzeczywiście docenił zalety usytuowanej w centrum Paryża rezydencji, która umożliwiała mu kontakt z klientami, marszandami, modelkami a jednocześnie oferowała dostęp do wielkiego i pięknego ogrodu, którego atmosfera sprzyjał tworzeniu. I to właśnie ten ogród w okresie letnim staje się najpiękniejszą częścią całego muzeum. Kameralny, pełen drzew, zacienionych zaułków, niewielki, ale – w przeciwieństwie do innych parków o tej porze roku – niezatłoczony. A największą w nim niespodzianką są rozsiane po wszystkich jego zakątkach rzeźby z Myślicielem i Balzakiem na czele. Te mniej znane, ukryte między drzewami stały się integralną częścia przyrody w ogrodzie, wtapiają w tło, a podpis artysty wyryty na każdej z nich wygląda, jak zrobiony nożem w korze drzewa.

W czasach, gdy przebywał i tworzył tu August Rodin ogród ten bardziej był podobny do dzikiego lasu niż zorganizowanego parku, jakim prezentuje się dzisiaj, ale przechadzając się zacienionymi alejami łatwo można odczuć przewagę natury nad nami, bo to niektóre z tych drzew właśnie podglądały pracę artysty, jego gości, modelki i muzy. I tylko dyskretna obecność okazałej kopuły Pałacu Inwalidów, która wyłania się zza płotu otaczającego park przypomina nam, że ten tajemniczy ogród mieści się zaledwie 15 minut spacerem od jednej z najbardziej zatłoczonych ulic Europy!

Zapoznając się z twórczością i życiem Rodina moja uwagę przykuwa jego związek i wpływ na o wiele młodszą od niego artystkę-Camille Claudele i teraz to jej paryskie ścieżki będę tropić – tę historię zostwiam sobie na później…

Informacje praktyczne:

Musee Rodin 77 rue Varenne

dojazd linia 13, metro Varenne

wstęp do muzeum 6 i 9 euro

wstęp do ogrodu 1 euro

Odbiór.

Dolce vita

Dzień rozpoczął się od dwóch cytryn, które dostaliśmy w prezencie, kupując warzywa i owoce – potem było już tylko słoneczniej. Po czterech tygodniach słoty (z czego dwa przypadły na wiosenne ferie szkolne, kiedy to frustracja we Francji sięgnęła zenitu) nareszcie zrobiło się ładnie. 1 maja każdy, kto nie świętował Dnia Pracy w pracy, wyszedł albo do parku, albo na manifestacje z tradycyjnym bukiecikiem konwalii w ręku, które na szczęście, mimo pogody pojawiły się na czas. Ulice Paryża opustoszały i kiedy trafiłam przez przypadek do Jardin du Luxembourg, zrozumiałam dlaczego – wszyscy już tam byli.

I nic w tym dziwnego, w takie słoneczne i świąteczne dni jak dziś, Jardin du Luxembourg stanowi jedno z głównych miejsc rekreacji i odpoczynku dla mieszkańców Paryża i turystów. Pezjaż miasta nie mógłby się obejść bez tego zaprojektowanego z wielkim przepychem parku. Usytuowany na styku Dzielnicy Łacińskiej, Saint-Germain-des-Pres i Montparnasse, Ogród Luksemburski, a w nim Pałac Luksemburski (w którym mieści się dziś siedziba senatu), został zaprojektowany i stworzony na zamówienie Marii Medycjeskiej na wzór ogrodu di Boboli i pałacu Pitti w jej rodzinnej Florencji. Prace nad budową parku rozpoczęły się w 1611 roku i trwały przez kolejne 20 lat. Jest to drugi największy park w Paryżu, każda jego część ma inny charakter,ale nawet w takie dni, jak dziś, kiedy miejsce przepełnione jest ludźmi stęsknionymi za słońcem i zielenią, można znaleźć ustronny zaułek i kontemplować przyrodę w samym centrum miasta.

Jak każdy paryski park, również ten przyjazny jest zarówno dorosłym jak i dzieciom. Dla tych pierwszych stworzono miejsca do gry w bule, szachy, tenisa, są również, porozsiewane po różnych zakątkach, kawiarnie; dla drugich stworzono ogromny plac zabaw (który dziś, wypełniony po brzegi amatorami zabawy do lat 10, wyglądał apokaliptycznie) stawy i fontanny, gdzie osobiście można spławić łódkę, tory dla wszelkich pojazdów napędzanych pedałami – jest w czym wybierać. Tylko uwaga, nie wszystkie trawniki można deptać! By poczuć kontakt z ziemią w pozycji horyzontalnej należy wybrać spore połacie do tego przeznaczone, do dyspozycji są również ławki i mnóstwo metalowych krzesełek i leżaków do przenoszenia z cienia na słońce i odwrotnie. Jest w tym parku coś takiego, że oprócz tłumu, otacza nas również uczucie spokoju i relaksu i czujemy, że – będąc tu nawet tylko przejazdem – przez chwilę należymy do paryskiego krwioobiegu, coś, co pozwala nacieszyć się nieprzyzwoicie pięknym dniem do końca.

Informacje praktyczne: Jardin du Luxembourg  znajduję się w dzielnicy 6., u szczytu bulwaru St. Michel, 15 minut pieszo od Panteonu. Metrem można do niego dotrzeć na kilka sposobów m.in.:  RER B Luxembourg lub metro 4 Saint Sulpice, Park otwarty jest od świtu do zmierzchu, wstęp wolny.

Pola i ogrody

O Champs Élysées, czy raczej Sząnze Lize, czyli Polach Elizejskich słyszał każdy, bo jest to najsłynniejsza ulica w Paryżu, francuska wersja Oxford Street, 5 Avenue albo Marszałkowskiej. Znajduje się  w VIII dzielnicy i rozciąga między Łukiem Tryumfalnym a Placem Zgody (Place Concorde). 3 kilometry splendoru, szyku i przedzierania się przez tłumy turystów z całego świata.

Aleja nosi swoją nazwę rzeczywiście na pamiątkę  pól, które rozciągały się w tym miejscu do 1616 roku,ale dziś trudno to sobie wyobrazić. Jest to najdostojniejsza część Paryża, którą, według mnie, trudno po prostu lubić,  przepych architektury i bogactwo historii, która stoi za każdą prawie budowlą i pomnikiem można chyba tylko kontemplować z dystansem. Rzadko bywam tu bez powodu,ale ponieważ wczesną wiosną „turystyczny” Paryż jest jeszcze świeży i mniej nachalny, bez strachu i obaw przeszłam aleję wzdłuż i wszerz.

Po drodze dwa razy skręciłam w stronę Sekwany. Raz w stronę Placu Inwalidów, o którym będzie innym razem, a do którego od północnej strony dochodzi się mijając most Aleksandra III, a tam…

A następnie, poszłam zobaczyć ulicę Montaigne, na której zainteresowanym światem wielkie mody (chociaż nie wiem, czy wśród moich znajomych, są takie osoby… a tak, są, dwie) zrobi się cieplej, bo znajdują się tutaj biura, atelier i butiki firmowe najsłynniejszych domów mody, no a skoro jesteśmy w Paryżu,to można przez chwilę zatrzymać się przed takimi na przykład witrynami:

A propos mody (a raczej modelek),to tuż obok znajduje się ogromne muzeum Grand Palais, które na pewno zasługuje na osobny tekst, a tam obecnie odbywa się, między innymi, wystawa prac Helmuta Newtona.

http://www.grandpalais.fr/en/Homepage/p-617-lg1-Homepage.htm

Kontynuując spacer Polami, dojdziemy do mojego ulubionego miejsca w tej części VIII dzielnicy-parku położonego między Placem Concorde a Luwrem czyli Ogrodu Tuileries (Jardin Tuileries). W parku tym  bardzo łatwo jest spędzić cały dzień, do dyspozycji hedonistów: staw, fontanny, place zabaw, kawiarnie, leżaki, a na dodatek galeria fotografii Jeu de Paume (która mieści się w dawnej sali gimnastycznej), gdzie zawsze dzieje się coś interesującego (można poobcować ze sztuką  za połowę ceny i w o wiele spokojniejszej atmosferze niż w oddalonym o 10 minut Luwrze):

http://www.jeudepaume.org/

albo muzeum Oranżerii, gdzie między innymi „Nenufary” Moneta.

Jednak tego dnia dla wszystkich odpoczywających i zwiedzających liczyło się tylko jedno.Odwrócić twarz w stronę słońca.

Jednym słowem, wiosna, na polach i w ogrodzie.

Książki i konie

      W sobotę warto wstać  wcześnie rano, wśród wielu ku temu powodów, jeden jest taki,że można wybrać się na cotygodniową wyprzedaż książek w dzielnicy XV.  Le Marché Brassens odbywa się w każdy weekend, od 9.00 do 18.00, na ulicy Brancion. Sprzedawane tam książki są nowe i używane, kosztują czasami euro, czasami 2000, ale sama atmosfera i otoczenie zapewniają tyle rozrywki, że nie trzeba nawet żadnych zakupów.

Przyjemność z pobytu w tym miejscu uzupełnia fakt,że stoiska mieszczą się w zabudowaniach dawnej stajni koni i w taki oto ładny sposób łączą się dwa elementy, które jak do tej pory najbardziej zdeterminowały moje życie.  A hippiczne akcenty pojawiają się tu i ówdzie.

Stoisk jest 60,każde prezentuje kilkaset książek,więc łatwo się się zorientować, że warto zaplanować sobie przynajmniej jedno przedpołudnie, żeby skorzystać z niekończącego się wyboru tytułów z każdej (dosłownie każdej) dziedziny.

Po spotkaniu z taką ilością literatury łatwo o ból głowy (lub nawet kompletną jej utratę), więc po zwiedzeniu całej giełdy, ukojenie można znaleźć, albo kierując się z wyjścia w lewo i odpocząć w sąsiednim parku (od którego nazwy pochodzi też nazwa samego targu), albo skręcając w prawo, udać się do sympatycznego i niedrogiego acz eleganckiego baru i spotęgować doznania czarną kawą lub czymkolwiek innym.

Dojazd: metro 12 Convetion albo 13 Porte de Vanves

A skoro o książkach mowa, to w tym tygodniu, jak zawsze w marcu, Paryż żyje Międzynarodowymi Targami Książki, na których gościem honorowym po raz pierwszy nie jest żaden kraj,ale największa księgarnia internetowa – Amazon. com. Świat się zmienia.

http://www.salondulivreparis.com/

To na tyle. Odbiór.