Paryż z Lotu Ptaka

blog kulturalno-turystyczny, w dni parzyste praktyczny, w nieparzyste romantyczny

To był dobry dzień

dla literatury i jej miłośników. Przyznając Nagrodę Nobla Alice Munro, Akademia zwróciła oczy czytelników (a przed wszystkim tych, którzy nie czytają wcale) na mądrą, piękną, starą kobietę i na opowiadanie jako gatunek literacki. W czasach, kiedy większości z nas brakuje czasu na wszystko – również książki, opowiadanie umacnia swoją pozycję. Wydaje się być formą, bardziej odpowiadającą rzeczywistości, w której króluje krótki przekaz wiadomości na Facebooku, Twitterze, blogach, w świecie, któremu coraz bardziej brakuje umiejętności skupienia. Sama Munro tak tłumaczy wybór opowiadania jako głównej formy literackiej: „Tak widzę życie. Ludzie zmieniają się, kształtują na nowo po kawałku, robiąc rzeczy, których nie rozumieją. Powieść ma spójność, której nie widzę wokół siebie”. Proza Munro skupiona jest na detalu, osadzona w codzienności, często biernej i nudnej, na kanadyjskiej prowincji-gdzie nic się nie dzieje, a dzieje się wszystko. Pisarka fantastycznie potrafi dostrzec moment, kiedy na powierzchni zwykłych dni pojawia się rysa, pęknięcie zwiastujące trzęsienie ziemi.

Jej ostatni zbiór „Drogie życie” podobno ma być ostatnim, cztery końcowe opowiadania są autobiograficzne, jednak patrząc na błysk, jaki pisarka ma w oczach i wspaniałą energię jaką zaraża czytelników na spotkaniach z nią, wierzę że ostatnie opowiadanie nie zostało jeszcze napisane.

Alice Munro, winner of the 2013 Nobel prize in literature

9780307596888_custom-579b988dae1f175f4b3e91e9af6956426e408c98-s6-c30

Reklamy

Moriarty

Zamiast tekstu, skrawek koncertu. Moriarty słucham i śledzę od kilku lat. Grają razem od 15, zasłużony rozgłos zyskali zaledwie 4 lata temu. W tym miesiącu grają kilka koncertów w Paryżu, na jeden z nich się wybieram i niecierpliwiąc się i przygotowując do tego, nauczyłam się na pamięć wszystkich dostępnych na youtube wideo. Film poniżej z wiadomych względów jest moim ulubionym. Czerwona szminka, przystojny basista, romantyczne fanki i piękna długowłosa Jemma z Australii, która  oprócz przeprowadzania kontrabasu przez labirynt półek z książkami, długi czas organizowała życie kulturalne Shakespeare and Company, a teraz dowodzi festiwalem literackim w Sydney-Sydney Writers’ Festival, a z którą inspirujący wywiad o kolekcjonowaniu książek możecie przeczytaćtutaj (przy okazji polecam cały ten blog!) to zaledwie kilka powodów dla których powinniście to obejrzeć. Problem w tym, że film jest krótki, a będziecie chcieli więcej!

Z ciepłego i deszczowego Paryża dla was:

 

Początek/Que faire

Udajmy, że całej tej długiej przerwy nie było. Ja nieśmiało spuszczę oczy zawstydzona, wy uprzejmie przemilczycie. Paradoksalnie, niepisanie o Paryżu spowodowane było nadmiarem miasta w moim życiu. Wszystko się rozrosło-jego rozmiary, polifonia, moje zaangażowanie, potencjał i jego wykorzystanie. Tylko ilość wolnego czasu, by to opisywać się skurczyła. Kontaktu z blogiem, tym samym z Wami bardzo mi brakowało. Zatem wykorzystując zebrany na wakacjach w pięknej Dordonii zapas sił i energię emanującą z kolejnego rentree , zapraszam Was na krótki przegląd tego, co we wrześniu w mieście słychać. Bo jeszcze lato, ale już nie.

1. W Fondation Cartier pour l’art contemporain  przedłużenie wakacyjnego hitu, jakim jest wystawa australijskiego rzeźbiarza Rona Muecka. Hiperrealistyczne postaci uwiecznione w mniej lub bardziej codziennych momentach. Ich nadnaturalne rozmiary, zmieniają naszą skalę reakcji na uchwycone momenty. Imponujący sukces, więc wystawa przedłużona do końca października.

In_Bed_by_Ron_Mueck

2. W Oranżerii wystawa poświęcona marszandowi sztuki, poecie i mechanikowi samochodowemu Paul Guillaume, który na początku XX wieku był jednym z najaktywniejszych propagatorów  modernizmu. Ekspozycja prezentuje obrazy pochodzące z jego kolekcji : Picasso, Matisse, Modigliani to tylko niektóre nazwiska z tego zbioru.

ora_4_03-012240

3. Musee du qui Branly po raz czwarty organizuje Photoquai: biennale fotografii współczesnej spoza Europy. Wystawa 40 artystów z całego świata udostępniona jest za darmo w ogrodzie muzeum i wzdłuż Sekwany.

anisul_hoque_mohammad_01-393x262

4. Lato się kończy, ale ciepłe wieczory jeszcze nie. Nadchodzące można spędzić  oglądając krótkie metraże na świeżym powietrzu. Największy tego typu festiwal we Francji właśnie się rozpoczął. Festival Silhouette trwa do 8 września, projekcje pod gołym niebem w parku  Butte du Chapeau Rouge, Paryż 19.

5. Film na który czekam to Życie Adeli, laureat tegorocznej Złotej Palmy w reżyserii  Abdellatif Kechiche’a, który nikogo, kto już go zobaczył, nie pozostawił obojętnym. Premiera bardzo niedługo.

A do tego, o każdej porze roku, 7 dni w tygodniu zapraszam do księgarni, w której pracuje, gdzie, jak zawsze we wrześniu, apetycznie: mnóstwo literackich nowości, nowy cykl spotkań z autorami (9 września kolejny sezon otwieramy wieczorem poświęconym Wielkiemu Gatsby. Po spotkaniu koncert jazzowy. Wstęp wolny, początek o 19.), nowi mieszkańcy…o czym wkrótce. Mam nadzieję. Odbiór.

1003217_10151659235082423_2127401282_n

Maj/Czerwiec

Podróż

schulz+plockier

Z dwóch zagranicznych podróży, jakie Bruno Schulz odbył w swoim życiu, obok tej do Sztokholmu druga odbyła się do Paryża. Pisarz spędził tu trzy tygodnie sierpnia 1938 roku. To był dla niego trudny rok. Nasilała się jego depresja karmiona lękiem przed pogarszającą się sytuacją w Europie, gdzie tego roku demony ostatecznie przejmowały władzę nad ludzkimi sercami; wiosną Schulz zdobył się też na wysłanie listu i maszynopisu z ilustracjami swojej niemieckiej noweli Tomaszowi Mannowi. Oczekiwanie odpowiedzi (nie wiem, czy kiedykolwiek ona nadeszła) na pewno również przyczyniło się do nasilenia rozstroju psychicznego. W tej sytuacji planowanie wyjazdu do Paryża stało się sposobem na odwrócenie uwagi od coraz trudniejszej ponurej rzeczywistości.

Pisarz przygotował się do tej podróży solidnie. Zebrał potrzebne kontakty, spodziewał się, że na miejscu może liczyć na wsparcie attache kulturalnego Ambasady Polskiej w Paryżu,  był nim wtedy Jan Lechoń, który ponadto znał i szanował twórczość Schulza. Długą podróż koleją zaplanował tak, by ominąć Trzecią Rzeszę, dostał się więc do Paryża nadkładając drogi przez Włochy. Jakiego miasta się spodziewał, czy budziło w nim więcej lęku czy entuzjazmu? Czy przygotował sobię listę zabytków i wystaw do zobaczenia, czy decyzję podejmował spontanicznie na miejscu. Jak odnalazł się w zgiełku najbardziej rozwibrowanego miasta tamtego czasu…?

Jakkolwiek starannie się do tej podróży nie przygotował, nie wziął pod uwagę jednego, że do miasta przyjeżdża w sierpniu. Czas kanikuły, kiedy miasto się wyludnia, a na miejscu można spotkać jednie takich jak on turystów. Jakie musiało być jego rozczarowanie, kiedy pod poleconymi przez znajomych w Polsce adresami nie zastawał ich rezydentów. Zabranej w nadziei nawiązania kontaktów teczki z rysunkami nie miał komu pokazać i w jakich rękach zostawić. Jedyny konkret padł z ust marszanda sztuki Andre Rotge, który zaproponował Schulzowi październikową datę dla zorganizowania wystawy prac pisarza w galerii  przy  Faubourg St. Honore. Sfinalizowniu planów stanęła na przeszkodzie opłata, którą Schulz miał wnieść – 1600 franków, kwota zdecydowanie poza możliwościami nauczyciela prac ręcznych w gimnazjum w Drohobyczu. Pieniędzy tych nie miał kto również za niego wyłożyć. Oczekiwane spotkanie z Lechoniem też nie dochodzi do skutku, bo i on wyjechał z Paryża na wakacje.

Wyobrażam sobie samotnego pisarza w tym opustoszałym mieście. Jego drobną posturę elegancko ubraną wśród innych podobnych w muzeach i parkach, które latem przynoszą ulgę zmęczonym upałem i wielkomiejskim zgiełkiem turystom. Turystom, którzy tak samo zachwyceni jak i zmęczeni, odpoczywając w cieniu zadbanych platanów Ogrodu Luksemburskiego cieszą się już w myślach na powrót do swoich zacisznych i przytulnych miasteczek, którym jedna wizyta w Paryż w życiu wystarczy….

Chciałabym odkryć, przy której ulicy się zatrzymał, do której kawiarni wstępował na śniadanie, jakie wystawy zobaczył, jakie wrażenie zrobiły na nim francuskie kobiety, czy zakochał się w Paryżu, czy go znienawidził. Bo w stosunku do tego miasta, nie ma pośrednich uczuć.

z12880728Q,Bruno-Schulz

tumblr_mdd74eSs1u1qfjx5mo1_500

Na prawo od Notre Dame

IMGP1008

A skąd  roztacza się najładniejszy widok na katedrę Notre Dame? A z maleńkiego parku, po prawej jej stronie (przechodząc przez ruchliwą ulicę Montobello w kierunku ulicy Galande), który łatwo można przeoczyć, oszołomionym spektakularnym zabytkiem, który stoi tu, zachwyca i onieśmiela od 850 lat. Skwerek Rene Viviani przylegający do grekokatolickiego kościoła Saint Julien-le-Pauvre jest przeuroczym miejscem, gdzie na katedrę można spojrzeć z dystansu, oddalając się od tłumu kłębiącego się przed Notre-Dame. Oprócz fantastycznego widoku, mnóstwa kwiatów wiosną, cienia latem i ogólnie wyciszającej atmosfery, która studzi gorączkę zwiedzania, znajdziecie tu DRZEWO. Najstarsze drzewo w Paryżu, robinia  zasadzona tu w 1601 roku (!) dziś podtrzymywane przez betonową konstrukcję robi wielkie wrażenie, jest dostojna i bujna. Piękne. Zajrzyjcie.

Square Rene-Viviani, metro 4 St Michel albo 10 Cluny La Sorbonne.

IMGP1016

 

IMGP1018

Z życia księgarni/urodziny

IMGP1014

W tym pięknym tygodniu, kiedy Paryż wiosennie oszalał i cały rozkwitł na biało i bladoróżowo, świętowaliśmy 449. urodziny Szekspira i mojej Mamy! Z okazji urodzin tego pierwszego, w księgarni odbyło się zbiorowe i bardzo wiosenne czytanie szekspirowskich sonetów. Moja koleżanka Lola, która, kiedy nie sprzedaje książek, jest aktorką, nadała wieczorowi szczególnego wymiaru mistrzowsko interpretując wiersze po angielsku i francusku ( w dodatku doskonale, choć francuskiego uczy się zaledwie od roku!) i wciągając w recytację publiczność. A fanów Szekspira w Paryżu zjawiło się multum i zmusiło do myślenia, jak taki potencjał i zainteresowanie wykorzystać.  Skończy się to zapewne jakimiś obchodami 450. rocznicy urodzin za rok –  oby tylko pięknie kwitnąca przed sklepem wiśnia znowu objawiła nam się na czas! W takie wiosenno-letnie wieczory, kiedy spragnieni słońca dostajemy nagle niespodziewaną jego dawkę, a świat przez kilka dni wygląda i smakuje inaczej, tę poezję odczuwa się najlepiej. A kilka miłosnych linijek poniżej dedykuję mojej wiecznie młodej i dzielnej Mamie, która urodziła się blisko 400 lat i jeden dzień później. Jest piękna, mówię Wam!

Sonet 18. w tłumaczeniu Jerzego Słowińskiego

Mam cię porównać do letniego dnia?
Piękniejsza jesteś, stalsza niźli on.
Tenuta lata nazbyt krótko trwa
I w maju ścina czułe pąki szron.
To zbytni żar nam oko niebios śle,
To szara mgła zasnuje złoty krąg
I piękno już mniej piękne zdaje się
Przez ślepy traf, lub przyrodzenia ciąg.
A twoje lato nie straci swych kras
Ani mu groźna najsurowsza z zim,
Ni w mroku śmierci pogrąży cię czas,
Bom w nieśmiertelny ujął ciebie rym.
Pokąd tchu ludziom, pokąd w oku skry,
Potąd trwa wiersz ten, a w wierszu tym ty.

IMGP0986

IMGP1000

IMGP1002

 

Niedziela jak się patrzy!

IMGP0898

W takie niedziele jak dziś Paryż jest pusty, przytulny i cudownie przyjazny rowerzystom. Część miasta jest zamknięta dla ruchu samochodowego, a pozostała  też zdaje się być we władaniu cyklistów. Dziś w nocy zima zmieniła się w lato, temperatura skoczyła o przynajmniej 15 stopni i choć część ludzi zachowawczo i nieufnie została w zimowych kurtkach, czapkach i szalikach, to większość zmieniła drastycznie garderobę i na ulicach prezentowały się nowe letnie sukienki, koszule z podwiniętymi rękawami i szorty. I nic dziwnego termometr wskazywał 30 stopni!

Pedałując z Montparnasse na Saint Germain, nie można nie przejechać obok Ogrodu Luksemburskiego, każda trasa prowadzi wzdłuż jego ogrodzenia, i dziś przejeżdżając tamtędy, nie planując w nim wizyty, nieopacznie zerknęłam na wyglądające zza parkanu kwitnące drzewa i krzewy (wszystkie oszałamiające), i dosłownie zostałam  wchłonięta –  przez najświeższą z możliwych zieleni, leniwy rytm pierwszej w tym roku ciepłej niedzieli, przez kwiecień w najpiękniejszym wydaniu. Nie miałam wyboru, zostałam tam na chwilę. I dobrze, dzięki temu dwa odkrycia:

1. Fontanna Medcis, której historia to odrębny post, usytuowana na prawo od budynku Senatu jest jednym z najromantyczniejszych zakątków w tym olbrzymim parku i zalecam jej odkrycie w towarzystwie miłej osoby.

2. Jeśli znajdziecie się w Jardin du Luxembourg w porze , kiedy żołądek rządzi głową, a nie chcecie wydawać więcej niż trzeba na skromy ale jednoczesnie porządny posiłek (co w tej okolicy jest skomplikowane), to polecam obranie wyjścia przy Musee du Luxembourg, gdzie  przechodząc przez ulicę przy wyróżniającym się sklepie z zabytkowymi lalkami, znajdziecie się na ulicy Servandoni (od nazwiska włoskiego architekta, który zaprojektował fasadę znajdującego się tuż obok kościoła Saint Sulpice), a tam od razu rzuci się Wam w oczy charakterystyczny niebieski szyld z boazerii, przypominając raczej polski bar mleczny niż paryskie bistro, gdzie napis głosi po prostu Creperie. Skuszona autentycznym wystrojem z lat 70. w budynku pochodzącym najpewniej z XVII wieku i perspektywą bretońskiego galette zjadłam fantastycznego naleśnika przygotowanego z sercem przez panią,  która nie tylko usmażyła i podała mi pyszny posiłek, ale również przywitała i pożegnała ze szczerym uśmiechem, życząc miłego popołudnia i ostrzegając, żebym nie spadła z kilku stopni wychodząc z restauracji. W tej wyjątkowo turystycznej i drogiej okolicy taki serwis (w dodatku za mniej niż 10 euro) to gratka i skarb. Polecam!

IMGP0942

 

IMGP0913

 

IMGP0927

 

 

IMGP0945

IMGP0941

IMGP0577

Nie ma wiosny, jest poezja

IMGP0284

” Mój cień, jak błazen za królową.

Kiedy królowa z krzesła wstanie,

błazen nastroszy się na ścianie

i stuknie w sufit głupią głową.

(…)

 

Ten prostak wziął na siebie gesty,

patos i cały jego bezwstyd,

to wszystko na co nie mam sił

– koronę, berło, płaszcz królewski.

 

Będę, ach, lekka w ruchu ramion,

ach, lekka w odwróceniu głowy,

królu, przy naszym pożegnaniu,

królu na stacji kolejowej.

 

Królu, to błazen o tej porze,

królu położy się na torze.”

 

Wisława Szymborska, „Cień”, Sól, 1962